Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pussycat dolls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pussycat dolls. Pokaż wszystkie posty

2009/08/09



Moje Wschodzące Słonko twierdzi, że nie słucha śpiewających komputerów. Nie jestem aż tak odporny na nowoczesne technologie, zresztą - kto z popularnych wykonawców nie śpiewa dzisiaj przez komputer?
Tak czy owak: jako świadomy zjadacz popkultury poległem całkowicie, dałem się złapać na wredne zagranie marketingowe, zresztą - ewidentny ukłon w stronę podrygujących na parkietach gejątek (such as myself). Najnowszy singiel jednoosobowego girlsbandu Pussycat Dolls stał się prawdziwym hiciorem od momentu odejścia w remiksach od smętnej ballady do wersji dyskotekowej, z wplecionymi obszernymi cytatami z klasyka epoki gejodisco, I Will Survive (z afrofryzem włącznie). I niestety - na mnie to działa :D



Jeszcze raz okazuje się, że cokolwiek nawiąże do schematu hitu wszechczasów (vide I don't need your sympathyyyyy, there's nothing you can say or do tomeeeeee... sprzed równo dekady), sprzedaje się jak świeże bułeczki. W każdym razie na dancefloorach pedalskich klubów na pewno. A u mnie w domu - w wersji nieocenionego Bimbo Jonesa, bo lubię, jak ibizo-groovuje :D




2009/02/23


Oskarowa noc już zyskała miano najbardziej gejowskiego wieczoru: mnóstwo klasycznej muzyki musicalowej, z odśpiewaniem w finale z jednego numerów klasyka Over the Rainbow oraz dwie wzruszające przemowy w związku z Oskarami dla Milka - Penn postanowił na tyle dużo czasu poświęcić sprawie, że nawet nie podziękował własnej żonie. O nagromadzeniu tematu niech poświadczy fakt, że w retransmisji na Azję wygłuszono wszelkie nawiązania do homoseksualizmu.

Producenci show postawili na scenie jako gospodarza wieczoru maczoidalnego Hugh Jackmana (kto wiedział o jego przegiętej musicalowej przeszłości, ręka w górę), który dwoił się i troił w numerze inauguracyjnym przedstawiając w formie śpiewanej wszystkie tytuły, nominowane do nagrody w kategorii film roku.


muzyczne otwarcie oskarowego wieczoru

W kolejnym numerze, w doborowym towarzystwie Beyonce oraz obsady Mamma mia! (Dominic Cooper, ech!) oraz High School Musical (Zac Effffffron, ech!), na całe gardło ogłosił światu, że oto musical powstaje z martwych. Chyba na ekranie, bo kryzys ekonomiczny poważnie zatrząsł Brodwayem, który w popłochu zdejmuje z afiszy kolejne tytuły.


Musical is back!

No ale grunt, to dobre samopoczucie Akademii. Autorzy gali mogą spać spokojnie - tegoroczna gala jest najlepiej ocenianą w ostatnich latach i - co ważniejsze! - cieszyła się wysoką oglądalnością.

Z muzykalnego obowiązku donosimy także, że Oskara tak za muzykę, jak i piosenkę do filmu, zdobył autor ścieżki dźwiękowej do najbardziej utytułowanego filmu wieczoru, Slumdog. Milioner z ulicy. Jeszcze tego samego wieczoru, indyjską piosenkę wzięły na remiksową tapetę Pussycat Dolls (czyli w praktyce - Nicole Scherzinger), a co z niej zrobiły, posłuchać można na oficjalnej stronie kompozytora, AR Rahmana.

Nie zapominajmy też o drugim po gali oskarowym wydarzeniu: jak co roku od 17 lat, Elton John wyprawił swoje własne przyjęcie, na którym za wejściówkę o wartości 3.500 dolarów pojawiła się cała telewizyjno-muzyczno-filmowa śmietanka.



Podczas miłego wieczoru mimo recesji, fundacja Sir Eltona zebrała na walkę z AIDS 4 miliony zielonych, m.in. podczas aukcji , podczas której za 20.000 sprzedano skrzynkę, na której Jackman śpiewał podczas gali na temat filmu Milk. Za 60.000 natomiast jakiś desperat kupił możliwość osobistego spotkania z Johnem podczas innego ważnegu balu pod egidą magazynu Vanity Fair.