Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ari gold. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ari gold. Pokaż wszystkie posty

2012/02/05

Sir Ari, artysta znany niegdyś jako Ari Gold, spełnił swą groźbę, i wydał płytę.

Na szczęście na drugi sigiel wybrał utwór o wiele strawniejszy niż poprzedni, także wizualnie jest dużo lepiej. Wciąż w pełnym scenicznym makijażu, Gold miga nie tylko bicepsami i klatą, ale także nagimi pośladkami. Wszystkie te atrakcje zapodane przez przeróżne filtry optyczne oraz ociężałe beaty, przesłaniają chyba nieco miłosno-mistyczne przesłanie całości:


[źródło wideo] [queerpop na youtube]


Ten klip w pigułce pokazuje wszystkie powody, dla których Gold do dnia dzisiejszego nie przebił się do mainstreamu (a najwytrwalsi kibicują mu od ponad dekady). Trudno odmówić mu głosu, natomiast na pewno przydałaby się większa dyscyplina w procesie (post)produkcji i mniej przaśna oprawa artystyczna. Zważywszy, że z każdego albumu da się z reguły wyłuskać kilka całkiem przyzwoitych kawałków, aż prosi się o kompilację i kto wie, czy się tu o nią kiedyś nie pokusimy (obiecywać cokolwiek raczej już przestajemy).

Z innej beczki: Gdyby ktoś zastanowial się przypadkiem, skąd zna facjatę nad koloratką z klipu - to doskonale nam pod każdym kątem opatrzony Alessandro Calza, który także współreżyserował teledysk.

A skoro już mowa o samozwańczych hrabiątkach gejowskiej sceny muzycznej, to drugie z nich, SirPaul, również odezwał się z nowym kawałkiem, który w odróżnieniu do całokształtu jego elektrokiczowtej działalności, nawet nam się spodobał, więc w ramach bonusa także pod rozwagę podrzucamy i dorzucamy do queerpopowej playlisty zimowej. Która już wkróce, to obiecać możemy.


[źródło mp3] [queerpop na soundcloud]

2010/10/30



Przyznajemy, są kawałki tego pana, które wpadły nam w ucho i oko dużo szybciej, ale najnowszy teledysk bardzo ładnie wpasowuje się w nową świecką tradycję Halloween, co do którego - przyznajemy bez ogródek - nie mamy nigdy pewności, kiedy wypada (wczoraj czy dziś). I nawet nie będziemy tego sprawdzać.

Teledysk wydaje się nam na miarę ery Czystej krwi, czy może bardziej serii Brotherhood - jest stosownie kiczowaty i plastikowy, a stopniem wyretuszowania dorównuje niejednemu softporno, w czym zresztą doskonale odpowiada jakości podkładu muzycznego. Nie wiemy, czy już tak zostanie, ale od momentu, gdy Ari samowolnie nadał sobie tytuł 'sir', brzmi dużo bardziej elektronicznie i podkręca korektory głosu na maksa.

Szkoła LadyG zrobiła swoje, zwrotkę od refrenu można odróżnić jeszcze jakoś dzięki intensywniejszym beatom:



Singiel Make My Body Rock to zapowiedź czwartego albumu Golda, którego premiera przewidziana jest w styczniu 2011. Clip powyżej to produkt, wobec którego nie jesteśmy już do końca pewni, czy to już pastisz, czy jeszcze nie. Jeśli miało być na poważnie, to chyba sobie całość zupełnie darujemy...

2008/12/31


W przypadku tak młodego blożka, jak QueerTunes, nie możemy pokusić się o redakcyjne podsumowanie sezonu, więc idziemy w drugą stronę, przypominając w wigilię Nowego Roku The Ones, przegięte trio, podchwycone i wylansowane na skalę światową przez George'a Michaela.
Jakkolwiek twórczość The Ones bywa bardziej alternatywna, When We Get Together z połowy mijającego 2008 roku, pozostaje jak najbardziej w klimacie najpopularniejszego jak dotąd hitu zespołu, Flawless.
Jeśli przyszło nam do głowy przypomnieć teledysk w wieczór sylwestrowy, to dlatego, że kawałek świetnie się tańczy, a sam filmik niesie dodatkowe atrakcje: W migawkach gościnnie pojawia się w nim śmietanka nowojorskiej queerowej bohemy muzycznej, i nie tylko.
Obok oczywistych nazwisk, jak Jake Shears, Debbie Harry, Ari Gold czy UltraNate, pojawia się szereg innych: Cazwell, Colton Ford, Adam Joseph, Keo Nazari - to o nich, i o wielu innych, pisać będziemy w 2009 roku.
Tymczasem - szampańskiej zabawy.
'cos we all are the ones...

2008/12/22




Ten pan wygląda dobrze.

Jak na dobrze wyglądającego nieźle też śpiewa, a zabrał się za dziedzinę niebylejaką, bo r'n'b. Z płyty na płytę idzie mu na tyle skutecznie, że zauważony został - doceniony - przez mainstreamowe media, z poprzednim singlem okupował np. czołówki densowej listy renomowanego Billboard Magazine.

Na ostatniej płycie, Transport Systems, skowerował klasycznyc hit lat 80, Human (pierwotnie wykonywany przez niejakich Human League), przekuwając go - jak sam twierdzi - w hymn na rzecz praw człowieka. Wobec błyskających na ekranie atrakcji, trudno skupić się na tym przesłaniu. Teledysk nakręcił nie byle jaki znawca męskich wdzięków, bo mistrz fotografii glamour, Aaron Cobbett. Widać to w każdym kadrze (dużo pazłotka), choć ten kicz ma drugie dno, nawiązuje bowiem aż do eksperymentalnej, filmowej klasyki roku 1971, Pink Narcissus, nakręconej przez innego fotografika i filmowca, Jamesa Bigwooda, którego kiczowaty styl przejęli m.in. Pierre & Gilles.

Sporo faktów, jak na prezentację teledysku. Na zachętę dodamy tylko, że najlepiej naszym zdaniem Ari prezentuje się jako czerwony kapturek w drugiej części filmiku. Tylko kto kazał wilkowi rapować?


więcej: strona artysty - Ari Gold na imeem.com