Nie wiedzieć czemu, słowo pageant zawsze nas trochę śmieszyło (chociaż przy okazji właśnie odkryliśmy świadectwo zmieniających się czasów).
Zastanawiające tylko, jakie inne tytułu przyznawane były w tym konkretnym konkursie. Kilka podpowiedzi poniżej, o ile zdjęcie pochodzi z tego samego źródła...
2013/03/15
2012/07/12
Jego autorem (w sensie scenariuszowym) jest John Lustig, wieloletni twórca komiksów Disneya. Bardziej znany jest być może z zabawnych przeróbek cudzych komiksów, których kadry przekręca na postmodernistyczną modłę w swoim cyklu Last Kiss, zderzając stylistykę lat 60. (czasem też 80.) z jak najbardziej współczesnym sposobem postrzegania świata.
Niejako w uzupełnieniu głównego obrazka mały klip, w podobnie przewrotny sposób nawiązujący do pewnego kultowego serialu:
2012/07/06
Niestety, nasza skleroza nie podsuwa nam wspomnienia, z jakiego adresu pełnego setki podobnych obrazów kiedyś je ściągnęliśmy.
Jeszcze więcej zdjęć po kliknięciu na 'ciąg dalszy posta'.
2012/06/29
Dziś w temacie lato i wakacje, choć niekoniecznie do końca beztrosko.
W czasach, gdy nie trzeba było godzinami zastanawiać się, który z filtrów instagramu nada zdjęciu odpowiedni retrolook a-la-70s, zanim Tom Bianchi wyspecjalizował się fotografowaniu ciał rzeźbionych na kształt kloca, jako młody jeszcze człowiek, prawnik z wykształcenia, wyruszył w 1975 roku na Fire Island.
Wędrując przez pełną słońca i nagich ciał gejowską oazę, krainę nieskrępowanego seksu i radości życia, nie przeczuwającą drążącego ją wirusa, który już za chwilę miał uśmiercić większość jej bywalców, Bianchi znalazł cudowne zastosowanie dla swojego służbowego Polaroida. Pstrykał jak oszalały: na plażach, spotkaniach, imprezach, randkach, orgiach, w zatraceniu, zabawie oraz w chwilach wytchnienia.
Na ponad 6.000 zdjęć uwiecznił dekadencką epokę, ludzi z wszystkich sfer, znanych oraz całkiem anonimowych, którzy znaleźli swój raj, by w ogromnej większości stać się za chwilę ofiarami pandemii. Wycinek zbiorów doczekał w 2008 wystawy, teraz szykowane jest ich wydanie w formie książkowej oraz film dokumentalny
Jak przekonuje autor, to nie tylko zbiór pięknych wizualnie krajobrazów i seksownych ciał:
It’s our history, the birth of gay culture. The discos, the circuit parties. The cult of body idealization was also fostered in the Pines. We viewed America as a distant place, certainly physically distant. When we got onto the ferry we entered our own world. It was a hyper-active atmosphere. When AIDS hit, the Pines was dead center, ground zero. It would happen within the space of a summer. If there was a house that had six friends, come spring you would discover that everyone in the house had died. [źródło]Więcej na temat polaroidów w artykułach na portalu GuySpy, Advocate.com oraz na stronie artysty. Trzy kolejne fotografie po kliknięciu na 'czytaj więcej'.
2012/06/08
Zdjęcie wykonane w 1947 r. w Stambule, w fotostudio Galatasaray, prowadzonym nieprzerwanie przez 60 lat XX wieku przez jego założycielkę, Maryam Şahinyan. Jej zakład fotograficzny był specyficzny: Maryam była kobietą-fotografką, imigrantką z Armenii, innowierczynią, cechowała się otwartością, właściwą życzliwym obserwatorom świata. Do końca pracowała na czarno-białych kliszach i staromodnych aparatach.
Przed jej obiektyw trafiała specyficzna klientela wielokulturowego miasta, głównie klas średnich i niższych; artyści, sportowcy, duchowni, imigranci, Żydzi, Grecy, przedstawiciele najróżniejszych 'mniejszości'. Szczególnie dużo fotografowała kobiet, które nabrały do niej zaufania jako do portrecistki.
Pozostawiła po sobie 200.000 zdjęć dokumentujących zwyczaje, ubiory, typu ludzkie, przemiany kulturowe tureckiej stolicy na przestrzeni dziesięcioleci. Archiwum Maryam zostało właśnie dzięki zabiegom antropologa miasta i artysty, Tayfuna Serttaşa, skatalogowane, odrestaurowane i zdigitalizowane. Po dużej wystawie zdjeć fotografki, całość zbiorów zostanie wkrótce udostępniona online. Nie zachowało się archiwum atelier, stąd nieznane są okoliczności powstania romantycznego zdjęcia pana z panem, już teraz jednego ze znaków rozpoznawczych kolekcji.
Paradoksalnie, po samej Maryam pozostały ledwie portrety dowodowe i wiadomo o niej jeszcze mniej, niż o jej modelach. Ciekawe eseje na temat jej dorobku znaleźć można tutaj.
2012/06/01
Gdyby za naszego dzieciństwa zdarzały się takie cudeńka w Pewexie, zapewne zażyczylibyśmy sobie osobisty egzemplarz Allana na Dzień Dziecka natychmiast, zamiast tych głupich Lego.
Allan Sherwood narodził się w firmie Mattel w 1964 roku jako najlepszy kumpel Kena, później chłopak i mąż przyjaciółki Barbie. Sądząc z powyższego pudełka oraz po innych znakach na niebie i ziemi przyjmujemy, że był to zwykły kamuflaż. Może to sandałki, może ogólnie zamiłowanie Allana do ciuszków (niezła była z niego modnisia), może wreszcie zapewnienia samego producenta, że obaj chłopcy mają taką samą rozmiarówkę, więc mogą się swobodnie odzieżą ekhm, wymieniać.
Wszystko to jak najbardziej ale przede wszystkim: świetnie do siebie pasowali, tak w żakiecie, jak i w piżamie:
Zakładamy zatem nie bez prawdopodobieństwa, że nagi tors i piwne oczy Allana zrobiły kiedyś swoje, i przy kolejnej wymianie ciuchów chłopcy zbliżyli się nieco bardziej:
[źródło zdjęć]
Z czasem - dla uniknięcia nudy i rutyny - producent dokoptował im do towarzystwa kolejnych przystojniaków (o czym przekonaliśmy się dzięki modowym inspiracjom niejakiego Petera), i podczas gdy wszyscy kolejno wymieniali się odzieżą i bielizną, niczego nieświadoma Barbie chodziła z psiapsiółkami na solarkę i chichotała głupio na zakupach.
I pomyśleć, że nas to wszystko ominęło, w tym czasie robiliśmy misiom zastrzyki w brzuszek i ścinaliśmy włosy plastikowej blondpiękności płci żeńskiej nie zdając sobie sprawy, jakie wspaniałości kryją się przed nami na zgniłym Zachodzie.
2012/05/18
Czegóż to jeszcze nie kryją przepastne telewizyjne archiwa. British Pathe wrzuciło na swój modowy kanał archiwaliów Vintage Fashions perełkę z roku 1951 z takim oto opisem:
very progressive 1950s fashion show in a very intimate setting. Fashion designer Dale Cavana narrates the show, explaining his camp designs. Cavana had a shop on Kinnerton street with a predominantly gay clientele.
Czyż niektóre (i niektórzy) z tych modeli nie prezentowały by się równie efektownie i dziś, na którymś z pokazów Jeana Paula albo innego Jacobsa? Lovely.
2012/03/16
Z cyklu 'swego nie znacie' - przyznać się, kto wiedział, że istnieje taki portal? Sami nie jesteśmy tacy bystrzy, trafiliśmy tam dzięki projektowi, który już od dawna go eksploruje.
W warstwie treściowej Koledzy z wojska oferuje wszystko, czego można by się spodziewać. Do czego nadają się baby w wojsku? A do czego te spoza wojska? Szanowane są chyba tylko żołnierskie żony, chociaż też szanowane po wojskowemu. Zaskoczeń nie ma i w tym duchu leci także reszta publicystyki.
Jeśli za to warto przedzierać się prze tysiące zdjęć w galerii użytkowników portalu, to dla takich obrazków. Albo takich:
Sądząc po fotkach, właszcza marynarka wydaje się wzbudzać w swoich szeregach szczególne poczucie męsko-męskiej czułości, Poza tym skoszarowanym facetom nie brak rzecz jasna poczucia samczego luzu i zgrywy, stąd oprócz pozowania z i na sprzęcie wojskowym, na zdjęciach nie brakuje scen w pasiakach i bez, i gołych tyłków, i odsłoniętych klat, a nawet dragu. Jak to na poligonie...
Wszystko to znamy z sieci, tyle że raczej w wydaniu anglosaskim - zapewne w związku z ogólnie wysokim poziomem cyfryzacji rzeczywistości historycznej, także w wymiarze prywatnym. Łza się w oku kręci, że i w tym względzie najwyraźniej zaczynamy nadrabiać zaległości...
Kilka kolejnych fotek po kliknięciu na 'czytaj więcej'.
2012/03/09
Spóźniliśmy się na tegoroczne Walentynki, a nie sposób kisić takie cudo przez następny rok (kiedy to znów zapomnimy), wczorajszy Dzień Kobiet jest chyba okazją równie dobrą, jak brak okazji, więc pokazujemy: oto sexy daddies, ideały męskiego piękna sprzed równo 35 lat. Wąsy, loki, zaczeski to wszystko powoli wraca do łask - zasada wymiany pokoleniowej działa.
Gdybyśmy przejrzeli numer, przekonali byśmy się zapewne o czymś, czego na okładkowych portretach akurat nie widać: jak długą drogę przez te kilka dekad przeszedł przemysł rzeźbienia sylwetki i jak znacząco ewoluowały ideały piękna, który obecnie - zwłaszcza w wersji glamour - celebrują uwypuklanie w różnych częściach ciała mięśni, o których istnieniu nie mielibyśmy pojęcia, bo w tak nadmuchanej postaci w naturze nie miały szans rozwinąć się przez stulecia.
No i średnia wieku - dziś albo jednak jest niższa, albo starannie maskowana. W złotych latach siedemdziesiątych nawet młodzi mężczyźni wyglądali bardziej niż statecznie, dziś obserwujemy tendencję odwrotną - faceci stali się jeszcze gładsi niż wiele kobiet, jeśli nawet nie młodzi, to jakby bez wieku.
Z naszych osobistych skojarzeń - złotowłosy chłopiec z trwałą w dolnym rogu mógłby z powodzeniem zagrać syna Jane Fondy. Nasze serducho zdobył jednak zupełni inny pan z tego zestawu. Niestety, nie dogrzebaliśmy się do żadnych innych jego fotek.
Kto ciekaw epoki, kiedy rozmiar nie miał jeszcze takiego znaczenia, a nagich modeli fotografowano bez wzwodów - zapraszamy na kolekcjonerską stronę blackdouge - przeklikiwanie się przez tak staromodnie skonstruowaną galerię też ma swój urok...
2012/03/08
Dzisiejszy wpis równie dobrze pasował by do kącika wintydżowego, jako że Gerard P. Donelan, jeden z najpłodniejszych gejowskich rysowników satyrycznych w USA, karierę rozpoczął w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. W swojej rysunkowej rubryce It's A Gay Life na łamach miesięcznia The Advocate przez piętnaście lat z dobroduszną ironią komentował zmieniającą się rzeczywistość.
Donelan specjalizuje się w jednoobrazkowych żartach opartych na jednozdaniowych tekstach z puentą. Mimochodem rejestrował w nich zachodące zmiany - tak w realiach społecznych (droga od nazywania partnera 'współlokatorem' do małżeństwa a i nawet wdowieństwa) , jak i obyczajach środowiska ('kiedyś pieprzyliśmy się ze wszystkimi, dziś nie pieprzymy się nawet z facetami, z którymi chodzimy'). W późniejszym, kolorowym okresie lat 1990tych nie stronił także od humorystycznych rysunków erotycznych.
Mieliśmy - jak rzadko - spory problem z dokonaniem wyboru reprezentacyjnej próbki jego stylu - po kliknięciu na 'czytaj więcej' obejrzeć można kilkanaście kolejnych rysunków, wszystkie zaczerpnięte z obszernego archiwum Andreja.
2012/02/17
W nawiązaniu do notki ubiegłotygodniowej, dziś znów sentymentalnie skaczemy do 'cudownych lat 70.' w USA, a konkretnie do przystani w Nowym Jorku, pełnej opustoszałych domów i magazynów. Westside Piers stała się miejscówką wszelkiego rodzaju wyrzutków tamtej epoki, która - zwłaszcza po zmroku - funkcjonowała jako jedna wielka pikieta, wspominana dziś z pre-aidsową nostalgią jako najbardziej rozwiązłe miejsce czasów nowożytnych.
Zresztą - nie tylko po zmroku - niejakie pojęcie o panującej tam atmosferze daje filmowa impresja Nelsona Sullivana:
Jak wszelkie inne aspekty ówczesnego ruchu LGBT w Stanach, tak i fenomen nabrzeża i wielkomiejskiego rozbuchania erotycznego Nowego Jorku doczekał dokumentacji, także w formie filmu, w którym zdążył się jeszcze pojawić zmarły w 2004 roku świadek i czołowy fotograf tamtych zdarzeń, Alvin Baltrop.
Although initially terrified of the piers, I began to take these photos as a voyeur [and] soon grew determined to preserve the frightening, mad, unbelievable, violent, and beautiful things that were going on at that time. To get certain shots, I hung from the ceilings of several warehouses utilizing a makeshift harness, watching and waiting for hours to record the lives that these people led (friends, acquaintances, and strangers), and the unfortunate ends that they sometimes met. The casual sex and nonchalant narcotizing, the creation of artwork and music, sunbathing, dancing, merrymaking, and the like habitually gave way to muggings, callous yet detached violence, rape, suicide, and, in some instances, murder. [źródło]
Jak to bywa w takich przypadkach, za życia uznany przez koneserów fotografii za zbyt obscenicznego, jako artysta, portrecista miasta i ludzi bardziej doceniony został po śmierci, m.in. za sprawą wywołanych dopiero wtedy barwnych klisz z drugiej połowy lat 1970. (z tych zbiorów pochodzi zdjęcie powyżej).
Dziś spuściznę Baltropa nadzoruje fundacja jego imienia, starannie (i skutecznie) pilnująca m.in. by w obiegu nie pojawiało się zbyt dużo kopii zdjęć artysty. Za pośrednictwem QueerPeep! pokazujemy jedno z najbardziej ikonicznych i znanych zdjęć artysty [link NSFW].
2012/02/10
Gdyby ktoś pytał: panowie powyżej, ubrani w luźne stroje sportowe, umawiają się zapewne na powtórkę wspólnego treningu na ulubionej siłowni czy saunie, bo to przecież na jedno wychodzi. Jak choćby ta na Manhattanie, jedna z najsłynniejszych, z traktorem w charakterze rekwizytu erotycznego, która doczekała nawet reklamy telewizyjnej (acz bez traktora):
[źródło wideo] [queerpop na youtube]
Filia przybytku w Chicago działa do dziś, brukowa plotka głosi, że w latach 1990. w jej progach bywać miał sam... prezydent Obama (to znaczy nie sam, ale we własnej osobie), gdzie napastować miał starszych białasów - chyba tak to się teraz mówi. A u nas czepiają się, że ten czy inny ma w domu kota. No doprawdy...
Poniżej prezentujemy kolejny przykład typowego stroju sportowego z epoki, a na niesfornym QueerPeep [link NSFW] - jeszcze jeden, mniej zobowiązujący (lub bardziej, zależy co kogo do czego zobowiązuje).
2012/02/03
W miarę upływu lat uwielbiamy kąciki w stylu 'znani za młodu', pojawiają się w nich prawdziwe perełki.
Who Am I to stała rubryka na stronie World of Wonder, ostatnio w kolejnych jej odsłonach wrzucili dwa portrety, które nie wiedzieć czemu, jakoś nam ze sobą korespondują (choć w tym wypadku On i Ona nigdy nie stanowili duetu).
Zanim zajrzycie po rozwiązanie zagadki, spróbujcie domyślić się, kim są, obydwoje wyrośli na wielkie, gejowskie ikony. W przypadku chłopca dość czytelną podpowiedź stanowi specyficzna uroda uzębienia, z baletniczką poniżej już trochę trudniej, chociaż jak się zastanowić, to jej też te usteczka tak już jej zostały...
2012/01/13
2012/01/06
2011/12/30
2011/12/09
2011/12/02
Keith Haring and Juan Dubose by Andy Warhol (1982) [info]
Keith, który właśnie wyrobiał sobie własną artystyczną markę w Nowym Jorku, wprowadzając graffiti do świata wielkiej sztuki, ze swoim ówczesnym kochankiem w obiektywie warholowego polaroida, za pomocą którego Andy robił dokumentację do późniejszych portretów.
Sześć lat później nazwisko Juana powróci w kontekście - wobec intensywnego życia erotycznego Haringa - niezbyt zaskakującym:
In 1988 Keith learned that his former lover, Juan Dubose was suffering from aids. He also noticed that many of his former sexual partners were ill with the disease. He got tested but the results came back negative. However, just a few short months later, it was discovered that Keith was a victim of aids too. (...) Amazingly Keith remained active throughout his illness, (...) was taking good care of himself on the drug AZT but by 1990 his health was deteriorating. He was suffering from Kaposi’s sarcoma, and lymphoma, both forms of cancer.
[source]
W ostatnich latach młodego życia, Haring zaangażował się w sprawy społeczne: założył fundację zbierającą fundusze dla dzieci oraz na walkę z AIDS, opowiadał się także za obaleniem apartheidu w RPA, dzięki czemu jego charakterystyczna kreska znana jest równie dobrze z akcji Act Up! jak i zegarków Swatcha czy reklam Absoluta.
Keith Haring, Silence=Death, 1989
Ignorance=Fear/Silence=Death, 1989 [info]
W ubiegłym roku minęła 20 rocznica śmierci artysty, uczczona przez działaczy oraz przyjaciół. Więcej o życiu Haringa - tutaj.
Top 5 / 30 dni
-
DQ Żaklina na plakacie tegorocznej imprezy, skierowanym ponoć do społeczności gej-les, a nie do heteryków Jako blog kulturalno-rozrywkowy s...
-
Eurowizja niech się schowa. Impreza z półwiecznymi tradycjami, której nigdy nie podejrzewalibyśmy o tak głęboki, skłaniający do refleksji,...
-
Nieśmiały, młody Chińczyk, Ricky, jest w Hong Kongu od niedawna. Pomieszkuje kątem u ciotki-prostytutki, pracuje jako roznosiciel zamówień...
-
zdjęcie tygodnia: nowa twarz byłego wokalisty Dead or Alive, Pete'a Burnsa. Ubiegły tydzień rozpoczął się rzecz jasna w środku tyg...






