Pokazywanie postów oznaczonych etykietą george michael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą george michael. Pokaż wszystkie posty

2011/04/25

jeden z najpopularniejszych obrazków ostatnich kilku dni


Święta, święta - i po świętach. Tydzień w którym najpierw - według fejsbuka - na fanppejdżu ubyło nam prawie dziesięć obserwatorów, którzy szczęśliwie następnie nie tylko wrócili, ale przyciągnęli kilku nowych (m.in. dzieki obrazkowi powyżej). A może to dlatego, że chociaż stołeczne ulice wyludniły i odsamochodziły się już około wtorku, u nas wciąż sporo się działo (podobnie jak w rodzimej polityce), i zdążyliśmy pokazać nie tylko sporo nowych obrazków z naszej blogowej galerii GayEye, ale także m.in.
Wszystkim humory poprawiał nasz nowy króliczek wielkanocny:


    Wśród licznych odkryć muzycznych dominowały covery, powroty, kolaboracje i występy gościnne, spośród których odnotować musimy:
    Przede wszystkim jednak nowy, powalający klip Mason z gościnnym wokalem Roisin (love):



    I tym bojowym hymnem z podniesioną głową wkraczamy w nowy tydzień. Krótszy nieco, bo weekend był dłuższy. Czy jakoś tak...

    2011/03/21


    kliknij, żeby pobrać tapetę z tym motywem


    Ani się człowiek obejrzy, mijają święta, nowy rok, a tu już wiosna. Zanim się zorientowaliśmy, 400 osób polubiło nasz fanpejdż na fejsbuku. Z pobieżnych obliczeń wynika, że szału nie ma - 250 fanów świętowaliśmy na początku listopada, co daje nam średnią jednej nowej osoby dziennie, ale liczba ta rośnie w stałym tempie. Metoda małych kroczków jak widać sprawdza się jak najlepiej - wszystkim naszym Czytelnikom serdecznie dzię-ku-jemy i cieszymy się jak dzieci :)

    Niejakie przpyspieszenie (ok. 30 nowych fanów w 2 dni) przyniosła nam publikacja na fejsie tego oto zdjęcia ze stołecznego dodatku GW:



    Zauważamy też, że właściwie się prawie na fejsa przenieśliśmy - nie dość, że tam wrzucamy coś przynajmniej parę razy dziennie, to jeszcze coraz częściej zdarza się nam wywołać tym dosyć intensywną dyskusję - do najgorętszych tematów należały ostatnio niewątpliwie film "Sala samobójców" oraz ostatnie poczynania Gagi, ale nie stronimy też od kwestii bardziej zaangażowanych, jak kwestie ustawy o związkach partnerskich czy echa hucpy na pogrzebie współtwórczyni portalu lesbijka.net, którą zainteresował się nawet Fakt.

    Wszystko to szalenie nas strasznie cieszy, a że - jak widać - małe są raczej szanse na przeniesienie fejsowej aktywności pod ten adres, proponujemy rozwiązanie odwrotne: kto jeszcze tego nie zrobił, niech nas wreszcie na fejsie polubi. Choćby dla takich filmików:



    Na dalszą zachętę tradycyjnie kilka tematów z ubiegłego tygodnia:
    Muzycznie na rozbieg polecamy odrobinę rudej melancholii:



    oraz nieco bardziej tanecznie i syntetycznie:
    Kto ciekawy paru statystycznych danych z naszego fejsowego fanpejdża - może kliknąć na 'czytaj więcej'.
    Wszystkim zaś życzymy miłego tygodnia. W końcu to już oficjalnie wiosna :)

    2011/03/10


    Obrazek powyżej to lepsza połowa zdjęcia, które mimo obecności na nim niemal nagiego, męskiego ciała w elastycznych bokserkach, nie wzbudziło naszego entuzjazmu (po kliknięciu można obejrzeć całość). Widnieje na nim Damian Kalski, zawodnik Wojskowego  Klubu Sportowego "Flota" Gdynia. Zwycięska drużyna ekstraligi siódemek rugby pozazdrościła bowiem najwyraźniej kolegom z krajów anglosaskich i zorganizowała gołą sesję, aby z okazji święta kobiet przypodobać się nieco fankom tego mało w Polsce uznanego sportu i - rzecz jasna - pozyskać nowe wielbicielki, najlepiej płci żeńskiej.
    Ideę sesji wyłuszcza artykuł na serwisie trójmiasto.pl (dla ciekawych tam też zdjęcia w dużo większym formacie).

    Nie żeby aż tak przeszkadzała nam obecność kobiety na niektórych zdjęciach, chociaż wygląda, jakby panowie bardzo chcieli zyskać jakieś alibi. Nie to nawet, żeby chłopcy byli nieatrakcyjni, choć sylwetki niezbyt australijskie i nie czują się przed obiektywem do końca komfortowo. Pomysł nowego speca od promocji klubu nie był zły - w końcu sprawdza się nawet wśród mormonów i misjonarzy - chociaż u nas jeszcze trudno nie narazić się przy tym na tytuł 'pajaca' lub 'geja' (cytat z dyskusji pod artykułem).
    Szkoda za to, że zarówno aranżacja jak i realizacja techniczna zdjęć tak wyraźnie odstaje od standardów - z litości nie podlinkujemy do zdjęć zachodnich. Może i na codzień narzekamy na nadmiary fotoszopa, którego w męskich aktach też widać czasem aż nadto, ale tym razem wyraźnie zabrakło dobrego fotografa (chociaż było dwóch) i etapu postprodukcji - już rozgorzała dyskusja, że robiąc za darmo taki szajs, autorzy sesji podwójnie psuje rynek profesjonalnej fotografii.
    Pomijając myśl jednego z komentatorów, że fotki strzelane były po treningu komórką - sami nie wiemy, padło nam coś na wzrok, czy tylko wydaje się nam, że jeden z modeli trafił do sauny z brudnymi nogami:

    Koniec końców: punkt dla panów, że wpadli na przeszczepienie oryginalnej formy promocji na zapyziałe podwórko rodzimego sportu - że chwyt działa świadczy rundka, jaką news o sesji zrobił po wszystkich większych serwisach internetowych. Nie zmienia to faktu, że efekt też wyszedł zapyziały, i mimo wszystko najbardziej podoba się nam zdjęcie ubrane. Mamy nadzieję, że niezrażona słowami krytyki ekipa wyciągnie stosowne wnioski, i już za rok zaprezentuje się nam już w pełnej krasie.
    No może nie nam, niech będzie, że kobietom :)

    Autorzy zdjęć: Jakub Łęgosz, Rafał Nitychoruk (portfolio)
    Pozostałe zdjęcia po kliknięciu na 'czytaj więcej'.

    2011/03/09

    Nie, to nie jest przeróbka klasyka George'a Faith (obecenie w jubileuszowej reedycji). To przeróbka klasyka New Order z tego samego roku 1987:

    Na kilometr (względnie nawet milę) trąci porażką 1999 roku, tyle że dodatkowo koszmarnie podkręconą przez vocoder w stopniu, który pozwala podejrzewać, że Niegdyś Uznany Wokalista wykonał i miksował piosenkę w stanie, zaprzeczającym oświadczeniom, jakoby wyciągnął z ostatnich przygód i pobytu w kiciu jakiekolwiek wnioski, i że już jest ok. W porannej rozmowie z radiem BBC Radio 2 pochwalił się (w ca. 15 minucie), że nagrał całość prawie za jednym podejściem. Może to jest przyczyna tragedii.

    Fakt, że tak pokiereszował kawałek, z którego całkowity dochód idzie na cele dobroczynne, przygnębia nas nie wiedzieć czemu jeszcze bardziej. Premiera singla i oficjalnego teledysku - za tydzień.

    2010/10/04


    zdjęcie tygodnia: kolejny sensacyjny outing w brukowcu.



    Ubiegły tydzień upłynął na Fejsbuku pod znakiem szaleństwa zatytułowanego Gosia & Ewa in the Air - chyba nie trzeba już nikomu przypominać o obowiązku codziennego głosowania na polskie dziewczyny? Ale przypominamy, bo został już tylko tydzień do rozstrzygnięcia konkursu, warto się więc trochę przyłożyć. Kto nie wie, czemu, niech czyta tu.

    Niemniej zdarzyło się też kilka innych rzeczy, oto niektóre tematy:
    Oprócz tego sporo się działo muzycznie.
    Linkowaliśmy do chwytliwych kawałków: Barbra Streisand tandemu Duck Sauce; wyciszonego coveru hitu Wonderful Life Hurtsów - Kylie na żywo dla BBC; remixu dżordżmajkelowego I Want Your Sex autorstwa tandemu Freemason's z okazji reedycji albumu (odłożonej chwilowo z uwagi na osadzenie wokalisty).
    Naszym muzycznym faworytem tygodnia pozostaje jednak mashup wokalu Arethy Franklin z kawałka Save Me z przebojem OMD, poczyniony z okazji come-backu przez tych ostatnich:




    Żegnamy się tradycyjnie wybranym obrazkiem z galerii QueerPop Daily.
    Stosownie słonecznym do rozpogodzonej pogody:

    No i jak zwykle apel do niezdecydowanych: zapiszcie się wreszcie na listę naszych fanów!
    Dziękujemy z góry.

    2008/12/31


    W przypadku tak młodego blożka, jak QueerTunes, nie możemy pokusić się o redakcyjne podsumowanie sezonu, więc idziemy w drugą stronę, przypominając w wigilię Nowego Roku The Ones, przegięte trio, podchwycone i wylansowane na skalę światową przez George'a Michaela.
    Jakkolwiek twórczość The Ones bywa bardziej alternatywna, When We Get Together z połowy mijającego 2008 roku, pozostaje jak najbardziej w klimacie najpopularniejszego jak dotąd hitu zespołu, Flawless.
    Jeśli przyszło nam do głowy przypomnieć teledysk w wieczór sylwestrowy, to dlatego, że kawałek świetnie się tańczy, a sam filmik niesie dodatkowe atrakcje: W migawkach gościnnie pojawia się w nim śmietanka nowojorskiej queerowej bohemy muzycznej, i nie tylko.
    Obok oczywistych nazwisk, jak Jake Shears, Debbie Harry, Ari Gold czy UltraNate, pojawia się szereg innych: Cazwell, Colton Ford, Adam Joseph, Keo Nazari - to o nich, i o wielu innych, pisać będziemy w 2009 roku.
    Tymczasem - szampańskiej zabawy.
    'cos we all are the ones...