Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portfolio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portfolio. Pokaż wszystkie posty

2013/03/30


Dzisiaj brodacz 'z okładki' - jak widać przekomponowaliśmy nieco bloga, który teraz zwieńczony jest czymś, co w erze fejsbuka nie da się nazwać inaczej, jak cover photo (wcześniejsze zdjęcia z tej sekcji do obejrzenia tutaj).

Mathu Andersen to brodacz nietypowy, bowiem w jego przypadku broda, włosy i ostry makijaż to wyraz kreacji, bardzo często genderowej. I tak, kto skojarzył malunki na jego twarzy z przerysowanymi makijażami Amandy Lepore, Sharon Needles czy wreszcie - w wersji stonowanej - z tapetą RuPaula, nie jest bynajmniej w błędzie. Mathu jest współproducentem, makijażystą i konsultantem artystycznym Drag Race.

Uderzające zresztą, że sam siebie kreuje podobnie jak RuPaula - drobniutcy, mizerni wręcz panowie, teraz już w średnim wieku, których alter ego rosłe divy, do których pasuje tylko inne modne obecnie słowo cudzoziemskie - fierce.


Poszperaliśmy trochę w poszukiwaniu portretów mniej ucharakteryzowanych, i okazuje się, że także z całkiem regularnym zarostem Mathu jak najbardziej do twarzy. Nas po przejrzeniu zdjęć bardziej prywatnych (także na blogu) uderzyła powaga ich bohatera, na niektórych z jego oczu bije przenikliwy smutek.

Czyżby kolejny szaleniec sceniczny, który po zdarciu warstw makijażu i misternie utrefionych peruk (czy sztuczne brody to także peruki?) okazuje się cichym, z pozoru nudnym, zahukanym mizerotą, którego nikt nie podejrzewałby o nocne szaleństwa w charakterze brodatej drag queen z białymi szkłami kontaktowymi?

Andersen prawdziwie godny swego nazwiska...


Kilka kolejnych autoportretów Mathu po kliknięciu na 'ciąg dalszy posta'. Jeszcze więcej - na jego fotoblogu.

2012/05/05


Dzisiaj włochacze z napakowanej półki, co więcej - z wyższej półki wiekowej. Gusta i guściki są różne, stąd i napchani panowie z grupy 40+, statecznie męscy, o twarzach szlachetnie wzbogaconych siwizną, znajdują swoich zwolenników. Fotografik Charles Thomas Rogers jest wręcz orędownikiem tego typu urody, o czym można przekonać się na jego stronie oficjalnej, jak i na bogatszym w mniej oficjalne ujęcia blogu tumblrowym (tam też niekoniecznie przystojne autoportrety samego autora).

Na portretach powyżej uwieczniony został okaz typowy dla Rogersa: Jerry C. Solon ma 47 lat i obwód różnych miejsc przyprawiający nas o zawrót głowy przy samych próbach oszacowania. Cała sesja oraz nieco więcej do obejrzenia na stronie Manhunt [NSFW], a kilka innych fotek artysty z innymi modelami - po kliknięciu na czytaj więcej.

2012/04/07

[kliknij żeby powiększyć]
Misiowa Ostatnia Wieczerza? Czemu nie...
Jak na misie przystało, nieprzyzwoicie wystawna i wystawnie nieprzyzwoita. Choć w tym względzie nie ustępuje innym - doczekaliśmy się już wielu gejowskich interpretacji tego szczególnego posiłku, nie wiedzieć czemu zwykle posądzanych co najmniej o obrazoburczość lub wręcz bluźnierstwo (przykład 1, przykład 2, przykład 3, przykład 4, przykład 5).Obrazy powyżej pochodzą z cyklu Beaster and Bear amerykańskiego fotografika, Stevena Millera. Jego prace cechują się nawiązaniami do klasycznego malarstwa portretowego i rodzajowego, mieszają tradycyjnie-historyczną obrzędowość z homoerotyką, archetypiczną, zwięrzęcą naturę z wielkomiejską współczesnością. Obrazek poniżej nosi na przykład tytuł Dowód na występowanie homoseksualizmu w naturze - nie wiedzieć czemu pasuje nam do wielkanocnych okoliczności i zwyczaju poszukiwaniu w ogrodzie malowanych jaj, schowanych w trawie:Kilka kolejnych prac, z innych cykli, o wiele mówiących tytułach Wild Boys, Making Out, czy The Consequences of Falling in Love - po kliknięciu na 'czytaj więcej'. Jeszcze więcej - na stronie artysty.

2012/03/07

[Austin #4, źródło] [queerpop na flickr]

Nir Arieli pasjonuje się fotografowaniem tancerzy, zbieg okoliczności sprawił zapewne, że sporo między nimi ognistowłosych... Nie, żeby nam to przeszkadzało.

[Austin #2, źródło] [queerpop na flickr]

Dwa kolejne rude obrazy po kliknięciu na 'czytaj więcej', portfolio artysty - na Flickr.

2012/01/07


Ech, trzeba przyznać, że bez stałego nadzoru MiśDyra zaniedbujemy zarówno cykl brodaty, jak i ognistowłosy.. Gdzie te czasy, gdy upominał przy kilkugodzinnej zwłoce...!

No ale sentymenty sentymentami, a poczucie obowiązku swoje. Dzisiaj parę miłych fotek zaroślaka autorstwa Jeremy Lucido. Te akurat popełnił do drugiej edycji fagzinu Starrfucker (czyżby kolejny pomysł dla Bearbooka do działu czasopism importowanych?), ale na jego tumblrowym blogasku jest tego dobrodziejstwa więcej.

Uprzedzając zapytania ogłaszamy, że jeśli chodzi o modela, to znane nam są jedynie jego inicjały: AK. Kilka kolejnych fotek z sesji pod hasłem miś w bieliźnie na zagrodzie równy wojewodzie po kliknięciu na 'czytaj więcej'.

PS. Musimy pilnie odszczekać swoje zaniepokojenie brakiem zainteresowania MiśDyra, który wczoraj wieczorem podlinkował nasz niedawny, brodaty Peep! [strona NSFW]. Ładna broda nigdzie się przed nim nie uchowa! Miś z wami!

2011/12/10

Na przekór przedświątecznej gorączce, budzimy się misiowo, przytulnie acz szorstko, czule acz namiętnie.
Sesja uwieczniona przez Jeana-Baptiste'a Huong, autora wielu innych śliczności. Kilka kolejnych zdjęć z tej serii po kliknięciu na 'czytaj więcej'.
Misiowego weekendu.


2011/07/27

źródło oryginalnego zdjęcia: flickr

Dziś wklejka z cyklu 'chłopaki z sąsiedztwa' (o ile ktoś mieszka w Manchesterze, ofkors). Scout jest bardzo realny, w swej realności rzec by można - zwyczajny, i tę zwyczajność bez ogródek pokazuje: wraz ze swoim chłopakiem, Quinnfordem, uczynili z upubliczniania albumu rodzinnego projekt artystyczny:

We met in Paris in 2008 and have been documenting our relationship since. The intention behind Q+S is to capture the small details that underline the excitement of being with one another; whether it be sexually, romantically or domestically. You can see the exhilarating thrill of a damn good breakfast, sex after much time apart, right up to the present, where creativity finds its way into our first apartment together.

Mamy więc okazję poznać rudzielca i jego chłopaka dosyć blisko, podpatrując ich w codziennych sytuacjach: kiedy śpią, spacerują, podróżują, śniadają, wieczerzają, myją ząbki i kocurzą. Kochankowie portretują siebie intymnie. W często nienajlepszych technicznie, strzelanych na szybko ujęciach migają niewyraźne strzępki miejsc, sytuacji, ciał. Bieliznę obu panów oglądamy regularnie i nie tylko w praniu. Są też momenty bez bielizny, ale za to ze skarpetkami. Samo życie.

zdjęcie firmujące projekt Q+S

My na zachętę przygotowaliśmy miły zestaw całkiem niewinnych redalertowych potretów Scouta, dostępny po kliknięciu na 'czytaj więcej'.
Jeszcze więcej na stronie projektu Q+S, pełna (i obszerna) dokumentacja - na flickrze.

2011/06/12

zdjęcie tygodnia: Robert Biedroń na czele prozwiązkowego klina na Paradzie Równości

No i przeszła. Zainteresowanie mediów okazało się mniej niż żadne, czemu poniekąd trochę trudno się dziwić, bo od kiedy się na warszawskich paradach uspokoiło z zamieszkami (tym razem brunatne towarzystwo odśpiewało tylko swoje mantry na rozpoczęcie imprezy), przemarsze zaczęły przebiegać podobnie, co moze sprawiać wrażenie, że wszystko zostało już załatwione.

Jak impreza wyglądała od strony maszerujących, opisaliśmy w zbiorowej relacji Homików, Trzyczęściowego garnituru, Abiekta (pod tekstem u tego ostatniego arcyciekawe wypowiedzi!) oraz niżej podpisanego, który ostatecznie dał się rzecz jasna wrobić w niesienie różowego potwora przez całą Marszałkowską. Przedtem zdążyłem jednak pokursować nieco swoim zwyczajem pomiędzy oboma końcami parady, skrajnie odmiennymi. Dla ciekawych oraz potomności - całość tekstu po kliknięciu na 'czytaj więcej'.

Jedyny póki co dowód na obecność queerpopa na Paradzie

Podsumowując:

In plus zaliczyć można organizatorom, że ostatecznie postawili na postulaty polityczne, jednocześnie dystansując się do dyrdymałów, które tradycyjnie trajkotali politycy z Komitetu Honorowego. Mam wrażenie, że wolta ta wymuszona została przez falę krytyki oraz rozmach, z jakim Miłość nie wyklucza wkroczyła ze swoimi postulatami, jednocząc pod białymi parasolkami osoby, które zwykle trudno posądzić o wspólne stanowisko. Płachtę z jednoznaczymi żądaniami nieśli przedstawiciele wszystkich frakcji działaczowskich. Chwała.

In minus - niska frekwencja, ostatnie platformy snuły się kompletnie bez publiczności. Część osób deklarowała absencję w związku z poczynaniami organizatorów, być może inna część nie przyszła z kolei obawiając się nadmiernego politykowania? Porażką okazał się rządek kilku bezbarwnych stoisk, buńczucznie zapowiadany jako 'miasteczko równości' - barwniej wypadł już nawet desant spod krzyża ds. walki z eurosodomą po drugiej stronie placu. Uczestników nie udało się przyciągnąć, nie dało się też zatrzymać. Także oficjalne afterparty Parady świeciło pustkami.

Rzecz jasna wszystko to nie przeszkodziło barwnemu pochodowi przejść radośnie przez miasto. Ze zdjęć, które pojawiły się niemal natychmiast na portalach i na fejsbuku zmontowaliśmy przekrojowe portfolio kilkudziesięciu wybranych. Dla tych co byli i nie byli. Mimo wszystko - jest czego żałować :)

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer

obejrzyj portfolio w większych rozmiarach. 

autorzy i źródła zdjęć: Agata Kubis (galeria FB), Radosław Cetra dla MNW (galeria FB), Bartosz Dominiak (galeria FB), Kuba Atys (Agencja Gazeta), Magda Dropek (galeria na IS)

2011/04/24



Podobnie jak święty Mikołaj i inni cyrkowi klowni, tak i wielkanocny zając niekoniecznie we wszystkich budzi pluszowe skojarzenia, ale czasem wręcz przeciwnie - grozę. Jest nawet na to nazwa: lepofobia. Strach przed długouchymi, jak to choroba, nie wybiera: dotyka tak dzieci, dorastające panny, jak i dorosłych. Ważne raczej, kto jak sobie z taką - powszechnie uznawaną za 'niepoważną' - przypadłością poradzi.

My znaleźliśmy pewnego pana, który oswaja swoją fobię dość widowisokowo: przywdziewając maskę złotego zająca zrzuca z siebie odzież i po przepoczwarzeniu w ten sposób w obiekt swojego lęku, pozuje do zajęczych aktów:



Trzydziestokilkuletni Sylvain Norget mieszka i tworzy w Bordeaux, swoją przygodę z fotografią rozpoczął od własnych, często queerowych autroportretów i aktów, także w różnych maskach (znana jest jego krótka seria 'nagiego batmana'). The Naked Rabbit Project - jak nie bez powodu nazwał królicze przedsięwzięcie - okazał się cyklem największym, obejmującym niemal 200 fotografii, zyskał nie tylko rozgłos na blogach gejowskich ale i dobre recenzje w świecie fotografii. W 2009 roku zamknięty został i podsumowany wydawnictwem książkowym.

My zebraliśmy i prezentujemy ponad trzydzieści prac:

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer

Kto poczuł się zaintrygowany stylem tudzież zewnętrznym wyglądem modela i fotografika w jednej osobie, który tymczasem z powodzeniem zaczął też portretować innych - zapraszamy do przejrzenia jego oficjalnych zbiorów: Sylvain Norget na Flickr | Deviantart | But.Portraiture.

No i - jakże by inaczej - życzymy wszystkim pogodnych świąt, a każdemu z osobna jego osobistego Złotego Zająca. Albo przynajmniej jajeczko :)

2011/03/13



Biel Capllonch, rocznik 1964, pochodzi z Palma de Mallorca, od dwóch dekad mieszka i tworzy w Barcelonie. Tworzy fotografie modowe, reklamowe oraz artystyczne. I w zasadzie nie mamy wiele więcej do powiedzenia o nim samym. Niech więc obrazy - inscenizowane portrety i scenki z powracającym motywem, luster, zbrodni, ciał pozbawionych twarzy i życia - przemówią same za siebie - oto niewielki wybór jego prac:

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer


Obszerne portfolio dostępne jest na stronie artysty.
My natomiast, w związku z wyrażonymi na łamach fejsa życzeniami, inagurujemy niniejszym rubrykę tapet, które przygotowywane będą m.in. z wybranych zdjęć, prezentowanych w kolejnych galeriach i portfoliach na tym blogu.

Ze zdjęć Biela Caplloncha przygotowaliśmy ich trzy (kliknij na miniaturę, aby pobrać):

    
Zobacz także inne tapety QPop.

2010/12/26



Drugi dzień świąt należy już do dużo spokojniejszych, więc też wyluzujemy.

Przez ostatni tydzień w ramach naszego fejsowego cyklu QueerPop (almost) Daily prezentowaliśmy - tym razem faktycznie codziennie! - panów rozebranych na bożonarodzeniową okoliczność. Na potrzeby poniższej galeryjki ubogaciliśmy portfolio o drugie tyle i oto voila: ponad trzydzieści chłopa, z których każdy stanowiłby doskonały prezent, nie tylko pod choinkę :)

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer

PS. Zdaje się, że jakiś seksowny Święty od Podarunków spełnił jedno z naszych życzeń: licznik przyjaciół naszego fanpejdża na FB skoczył właśnie do okrągłych 300. Dzię-ku-jeeeee-my :)

2010/12/13



Alessandro Calza prześladował nas już od dłuższego czasu, chociaż bez naszej świadomości. Owszem, podczas oglądania Ciao przyjazna twarz wydawała się znajoma, jednak kontrast pomiędzy maczoidalnymi portretami z sieci i ciepłem postaci Andrei w filmie, uśpił podejrzenia. Tymczasem Alessandro okazał się wszechstronniejszy, niż można by przypuszczać: jest webdesignerem, kompozytorem i muzykiem, fotografikiem i modelem jednocześnie, a w kontekście Ciao - scenarzystą i aktorem.

Poniżej mała próbka fotosesji, które przeprowadził z własnym udziałem - czyli 26 studyjnych (auto)portretów czystego testosteronu. Jako tło do półmrocznych obrazków proponujemy jeden z elektronicznych kawałków, w wykonaniu podmiotu ekhm... lirycznego:

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer

źródło zdjęć: flickr.com


Mannekenne - Dream of Space Invasions

Kogo powyższy zestaw zaintrygował, ten może poszerzyć swoją znajomość z włoskim przystojniakiem (któremu zresztą niedługo stuknie okrągła czterdziestka): kompletne sesje fotograficzne zamieścił na Flickr.com, na jego stronie Ahunter.org, podsumowującej całokształt działań, obejrzeć można te same zdjęcia, ubrane w autorskie pokazy slajdów; próbka muzyki elektronicznej - firmowanej pseudonimem Mannekenne - dostępna jest na MySpace.com, a całość płyty Tales in Silhouette do pobrania w bezpłatnym serwisie Jamendo.

Polecamy także obszerny wywiad, jakiego Calza udzielił serwisowi GayAgenda.com po amerykańskiej premierze debiutanckiego filmu. Z rozmowy wynika, że planowane są kolejne scenariusze, a co za tym idzie - role.



I jak tu się nie cieszyć? Dla większej radości na podstawie portfolio przygotowaliśmy dla naszych PT Czytelników trzy tapety z mięśniakiem. Voila:

    
Zobacz także inne tapety QPop.

2010/10/21



Żeby nie było: my czytamy czasem prasę w wersji elektronicznej. Czasem na dobranoc. Czasem taką bez tekstu lub z niewielką ilością.
I to niekoniecznie jest porno. Co udowodnimy zaraz zapodając poprzedni numer w większości fotograficznego magazynu Coitus.



Dobranoc państwu!

2010/09/12



Czy wspominaliśmy już, że warto przyłączyć się do nas na Fejsbuku? Na pewno, najpóźniej przy okazji naszej mini-akcji pod hasłem 'Fear Not! 2010', poprzedzającej Europaradę. Na FB, jak wszyscy, podrzucamy na bieżąco nasze znaleziska muzyczne, prasowe oraz zdjęcia, za które już kiedyś nasze konto na FB zostało zablokowane (nie wiedzieć czemu, nie lubią widoku męskich pośladków).

Wszystko przez nasz cykl QueerPop Daily, gdzie stramy się codziennie dodawać jakieś ładne zdjęcie niebrzydkiego pana (lub odwrotnie - niebrzydkie ładnego). Z tym 'codziennie' - jak to u nas - bywa różnie. Nie zmienia to faktu, że już trochę się nam tych niebrzydkich tam uzbierało, co można skontrolować w galerii poniżej.

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer

Tyle zachęty. Kto ciekaw, może zawsze w ramce u dołu tej strony sprawdzić, co się dzieje na naszym fanpejdżu. Zanim ostatecznie kliknie, i oficjalnie zostanie na FB naszym fanem. Fani widzą więcej, ot co. Chociaż trochę pewnie szkoda, postaramy się, by więcej znalezisk trafiało też tutaj...