Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gloria estefan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gloria estefan. Pokaż wszystkie posty

2012/02/17

Rzutem na taśmę wrzucamy garść skocznych dźwięków na początek ostatniego weekendu karnawału. Zupełnie nie wiemy, jak do tego doszło: dopiero co nie obchodziliśmy Bożego Narodzenia, a już wczoraj nie daliśmy się zupełnie porwać pączkowemu amokowi. O nieobchodzonych urodzinach pomiędzy jednym a drugim zmilczymy zupełnie, bo nominalny wiek nic nie ma do nijakiej rzeczy.

Tak czy owak, kto uważnie śledzi muzyczną rubryczkę na blogu, tudzież fejsowego fanpejdżyka, zapewne nie będzie zaskoczony poniższym setem. W ostatnich tygodniach pisaliśmy tu o Moullinex i Glorii, na FB linkowaliśmy Mollyhaus, Erasure i Willa Younga. Nieśmiało zwrócimy więc uwagę na resztę: Queen of Hearts, która udostępniła utwór do pobrania w niedawne Walentynki, ironiczne Dwa Misie, czy retropowalającego Tysona na parkiecie (tyle skojarzeń!).

Pozostali także sroce spod ogona nie wypadli, i aż szkoda, że to niespełna 40 minut:

Na deser ostatni kawałek z listy w wersji klipowej. Przynajmniej od tego momentu poczynania Willa Younga stają sie coraz bardziej frapujące. Trzeba będzie przyjrzeć mu się bliżej...


[źródło wideo] [queerpop na youtube]

2012/02/12

Okej, z nielicznymi wyjątkami nigdy nie przepadaliśmy za nieco jak nasz gust zbyt ociężałą wokalnie Glorią, więc - gdy już przestał męczyć nas nią jeden z byłych - jej kolejne dokonania śledziliśmy jak-cię-mogę, czyli wcale. Oczywiste zatem, że bez zabójczo przegiętego klipu, jaki właśnie pokazała, nie zwrócilibyśmy na ten rewelacyjnie klubowy kawałek najmniejszej uwagi.

A szkoda. Glorii, która przecież już nieraz z powodzeniem puszczała oko do gejątek zakochanych w latino divas, udała się woltyżerka, którą parę lat temu fiknęła z potrójnym saltem inna weteranka - Cyndi. Dokonała udanego kolażu swoich najlepszych cech z wymogami współczesności, wskoczyła na falę elektroretro, doprawiła stroboskopami. Pozostała sobie wierna, a jednak wykonała skok do przodu. I chyba jednak przesłuchamy całą płytę.

Bo - podobnie jak w przypadku Cyndi i jej Bring Ya To The Brink - tak i teraz w pełni zgadzamy się ze zjadliwą oceną na pewnym sprośnym portalu [nsfw]: niektóre boginie nie odcinają desperacko kuponów od swoich niezliczonych reinwencji, i nie muszą przy tym podpierać się obecnością coraz młodszych koleżanek.

Gloria po licznych życiowych przejściach idzie do przodu sama, choćby z żyrandolem na głowie. Chociaż - dla ciekawskich - przy bębnach siedzi jej osobista córka. Komu mało, ma klimaty godne RHPS, chłopca w bieliźnie, wypasione drag queens (Gloria wygląda jak jedna z nich) i tłumy na parkiecie. Voila:


[źródło wideo] [queerpop na youtube]


It's time for hoochie-coochie. Je t'aime.