Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elton john. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elton john. Pokaż wszystkie posty

2012/05/03


Może nie odzywamy się tu ostatnio zbyt często, ale chyba nie sądziliście, że pozostawimy bez odzewu tak miły wszystkiemu ludu pracującemu zbieg okoliczności, jak kilka dni ustawowo wolnych od pracy w połączeniu z prawdziwie wiosenną, a w porywach trącącą prawdziwym latem pogodą. Sezon na komary, alergie i smród w komunikacji miejskiej należy uznać za oficjalnie rozpoczęty.

I choć na codzień tego tu nie widać, to owszem, nadal słuchamy muzyki, co postanowiliśmy majówkowo podsumować odpowiednim zestawem nowości, wyłapanych w czeluściach internetu w ostatnich dniach. Jeśli ktoś przegapił, to najwyższy czas zwrócić uwagę na najnowsze dokonania Sama Sparro, Little Boots czy Bright Light Bright Light. Niezawodni okazali się rzecz jasna Studio Killers, kreskówkowy team cyka wprawdzie nowymi produkcjami rzadziej niż z umiarem, ale zawsze z nawiązką wynagradza oczekiwanie:



Do największych ciekawostek zaliczamy koprodukcję Eltona Johna z Pnau (czyli panami odpowiedzialnymi za sukces Empire of The Sun). W ramach podsumowania swojej dotychczasowej twórczości, Elton udostępnił młodym producentom taśmy-matki swoich nagrań, które ci mashują teraz w całkiem nową, nowoczesną jakość (mają przygotować kilka kawałków, pierwszy właśnie ujrzał światło dzienne).

Reszta słonecznej playlisty jest równie odświeżająca, poniżej próbka, całość pod tym adresem. Tak, otwiera ją kawałek Polskiej Artystki Wyczulonej na Przecieki Jej Piosenek do Sieci (Soundcloud nam usunął i pogroził palcem), ale nie możemy się powstrzymać  - to naprawdę jedna z lepszych 'przeróbek', jakie ostatnio słyszeliśmy.



A to tylko początek - cała playlista dostępna tutaj (za chwilę wrzucimy tam też wszystkie dotychczasowe).

Na deser (zwany współcześnie bonusem) zostawiliśmy interpretację parodystyczną Williama Belli, zdyskwalifikowanego uczestnika ostatniej edycji RuPaul's Drag Race. Powody usunięcia z programu okazały się frapujące, a zdemaskowany William (wzorem George'a) poszedł za ciosem i postanowił o tym zaśpiewać do cudzej kompozycji. Gdyby ktoś nie kojarzył, jest to przeróbka tego, więcej niż udana, do tego seksowna:


Miłego ciągu dalszego majówki, cokolwiek robicie - teraz możecie robić to z nową muzą...

2011/01/17


zdjęcia rodzinne Toma Forda i Richarda Buckely (źródło)

Fotki powyżej (tak-tak, ten pośrodku to młodziutki Tom, mniam) zilustrowały jedną z 23 historii homoseksualnych historii miłosnych, którym magazyn Out poświęcił swoje najnowsze, specjalne wydanie. Duże nazwiska na przynętę i okładkę, ale my zachęcamy do lektury wszystkich opowieści. Bardzo krzepiąca lektura, zwłaszcza na taką pogodę.
Komu mało, niech zajrzy na nostalgiczny blog Born this way, którego pomysł ujął nas swą prostotą: czytelnicy nadsyłają swoje fotki z dzieciństwa, na których - jak sądzą - dają się już dostrzec sygnały o późniejszych inklinacjach seksualnych. Każdemu zdjęciu towarzyszy stosowna, mniej lub bardziej wzruszająca opowieść. Historii pojawia się chwilowo całkiem sporo, więc jest co czytać.

Szybki skrót pozostałych rewelacji z fanpejdża na Fejsie w ubiegłym tygodniu:
W kąciku muzycznym klip z filmu Zabiłem moją matkę, którego premiera odbyła się w polskich kinach w ubiegły piątek. Gdyby ktoś jeszcze nie widział i nie czytał, piszą o nim tu, tu i tu. Nam też się podobał :)


2010/08/21


Music makes music - hasło muzycznego blogzina z Portugalii, tu zilustrowane przekornie, acz dosyć trafnie, sylwetkami legendarnego Freddy'ego Mercury, Eltona Johna, oraz ich artystycznej krzyżówki - Miki. Dwa kolorowe ptaki spłodziły trzeciego. I wszystko gra, śpiewa i tańczy.

2010/06/07


foto - źródło: wiadomości24.pl

Dziwnie niewielki odzew w mediach znalazł ubiegłotygodniowy koncert Sir Eltona Johna w Warszawie. Pewnie dlatego, że odbył się podczas ulewy, i wprawdzie wszyscy dziennikarze zgodnie twierdzą, że nikomu to nie przeszkadzało, ale wygląda, jakby sami zmyli się po pięciu minutach, bo wszystkie dzienniki drukują relację w równie bezosobowym stylu notki prasowej (vide chociażby Dziennik czy Życie Warszawy).
Tymczasem muzyk zrobił sobie małą przerwę w trasie, by w sobotę, na Hawajach, uświetnić swym występem wesele, i to nie byle kogo, bo najbardziej słuchalnego radiowca w USA, Rusha Limbaugha, kilkakrotnego zdobywcy tytułu Radiowej Osobowości Roku.
Kłopot w tym, że Rush należy do ostoi i piewców konserwatyzmu, za co także był wielokrotnie (przez konserwatystów) uznawany. Do leitmotiwów jego światopoglądu należą m.in. krytyka feminizmu (spopularyzował słowo "feminazi"), teorii globalnego ocieplenia, imigracji, podkopywania idei wojskowości (bagatelizował odkryte przypadki torturowania irackich jeńców w Abu Dabi). Popiera za to karę śmierci i z niecierpliwością wyczekuje upadku idei liberalizmu.
Nie trzeba więc chyba dodawać, jaki ma stosunek do gejów w ogóle, a do idei zawierania przez nich związków w szczególności. Branżowe portale piszą o wtopie na poziomie występu na gali Grammy w 2001 r. ze z znanym z homofobicznych tekstów Eminemem, w dodatku w charakterze kwiatka do kożucha:



O ile w przypadku 'króla rapu' obu artystów najwyraźniej połączyła (być może niełatwa) prawdziwa męska przyjaźń, to w przypadku Limbaugha motywacja do występu wydaje się bardziej prozaiczna: honorarium w wysokości 1.000.000 dolarów.
Niby wiadomo, Elton już na pieniądze lecieć nie musi. Ale na waciki albo kilka aranżacji kwiatowych do domu wystarczy i póki co przyjmujemy takie wyjaśnienie. A gdyby ktoś był ciekaw: Rush, ostoja amerykańskiego konserwatyzmu i wartości rodzinnych, wstąpił w związek małżeński po raz... czwarty, z panią młodszą o 20 lat. Co starcza za całą puentę...

2009/02/23


Oskarowa noc już zyskała miano najbardziej gejowskiego wieczoru: mnóstwo klasycznej muzyki musicalowej, z odśpiewaniem w finale z jednego numerów klasyka Over the Rainbow oraz dwie wzruszające przemowy w związku z Oskarami dla Milka - Penn postanowił na tyle dużo czasu poświęcić sprawie, że nawet nie podziękował własnej żonie. O nagromadzeniu tematu niech poświadczy fakt, że w retransmisji na Azję wygłuszono wszelkie nawiązania do homoseksualizmu.

Producenci show postawili na scenie jako gospodarza wieczoru maczoidalnego Hugh Jackmana (kto wiedział o jego przegiętej musicalowej przeszłości, ręka w górę), który dwoił się i troił w numerze inauguracyjnym przedstawiając w formie śpiewanej wszystkie tytuły, nominowane do nagrody w kategorii film roku.


muzyczne otwarcie oskarowego wieczoru

W kolejnym numerze, w doborowym towarzystwie Beyonce oraz obsady Mamma mia! (Dominic Cooper, ech!) oraz High School Musical (Zac Effffffron, ech!), na całe gardło ogłosił światu, że oto musical powstaje z martwych. Chyba na ekranie, bo kryzys ekonomiczny poważnie zatrząsł Brodwayem, który w popłochu zdejmuje z afiszy kolejne tytuły.


Musical is back!

No ale grunt, to dobre samopoczucie Akademii. Autorzy gali mogą spać spokojnie - tegoroczna gala jest najlepiej ocenianą w ostatnich latach i - co ważniejsze! - cieszyła się wysoką oglądalnością.

Z muzykalnego obowiązku donosimy także, że Oskara tak za muzykę, jak i piosenkę do filmu, zdobył autor ścieżki dźwiękowej do najbardziej utytułowanego filmu wieczoru, Slumdog. Milioner z ulicy. Jeszcze tego samego wieczoru, indyjską piosenkę wzięły na remiksową tapetę Pussycat Dolls (czyli w praktyce - Nicole Scherzinger), a co z niej zrobiły, posłuchać można na oficjalnej stronie kompozytora, AR Rahmana.

Nie zapominajmy też o drugim po gali oskarowym wydarzeniu: jak co roku od 17 lat, Elton John wyprawił swoje własne przyjęcie, na którym za wejściówkę o wartości 3.500 dolarów pojawiła się cała telewizyjno-muzyczno-filmowa śmietanka.



Podczas miłego wieczoru mimo recesji, fundacja Sir Eltona zebrała na walkę z AIDS 4 miliony zielonych, m.in. podczas aukcji , podczas której za 20.000 sprzedano skrzynkę, na której Jackman śpiewał podczas gali na temat filmu Milk. Za 60.000 natomiast jakiś desperat kupił możliwość osobistego spotkania z Johnem podczas innego ważnegu balu pod egidą magazynu Vanity Fair.

2009/01/17


Starsi Panowie Dwaj przysłużyli się przez ponad 20 lat queerowym dźwiękom aż nadto. Pomijając dorobek własny, reaktywowali w ramach współpracy Dusty Springfield oraz gejowskie bożyszcze, Lizę Minelli, grali do filmów (Crying Game) i telewizorów (od Absolutely Fabulous, aż po QAF po obydwu stronach Oceanu). Maczali palce w popularnych kawałkach Bowiego, Minogue, Williamsa, Rammsteina, Eltona Johna, Madonny, zawsze dorzucając swoje trzy grosze. A czasem i tak robiąc te same piosenki po swojemu.


Robbie Williams śpiewa z towarzyszeniem PSB

Można by sądzić, że czego się nie tkną, obrócą w sukces, może z wyjątkiem musicalu (gejowskiego, a jakże), upichconego pod skrzydłami samego A. Lloyda Webbera. Closer to Heaven szybko spadło z afisza i - wbrew zapowiedziom - nie ruszyło w tournee. To potknięcie nie waży jednak na całokształcie, przeogromnym, jak na pozbawiony porządnego głosu duet uparcie trzymający się elektroniki sprzed ćwierćwiecza.





Piosenka gospodyni Closer to Heaven, Billy Trix.

Za ten całokształt (a także niebanalne 50 mln sprzedanych płyt) PSB otrzymają wkrótce od brytyjskiego przemysłu płytowego honorową nagrodę Brit 2009 za "wkład w rozwój muzyki". Doroczna uroczystość wręczenia statuetek, odbędzie się 18 lutego. Lowe i Tennant dołączą do szacownego grona - w ciągu 20-lecia Brits, nagrody otrzymali m.in. McCartney, Oasis, U2, Bowie, Sting, Eurythmics, The Beatles oraz The Who.

Aby przypieczętować euforię, zespół potwierdził na marzec datę premiery najnowszego albumu studyjnego (Yes) oraz singla Love etc. W nagraniach uczestniczyli znamienici goście, wykorzystano także fragmenty kompozycji Czajkowskiego. Że akurat PSB dobrzy są w łączeniu elektroniki z orkiestrą, dowiedli już nieraz, ostatnio nagrywając z drezdeńskimi filharmonikami świeżkę dźwiękową do niemego filmu Pancernik Potiomkin.