2011/05/27
Rzadziej bywamy pod tym adresem i zdarzają nam się nieregularności (na szczęście nie spotykamy się póki co z zarzutami z tego powodu). Jedną z przyczyn jest nadmierne zaangażowanie na fejsbuku, czego skutkiem ubocznym jest projekcik, w którym realizujemy swoją potrzebę bycia na bieżąco. Owszem, takze pod tym względem na blogu wykazujemy pewną nonszalancję, a nawet często idziemy pod prąd, ale tak w ogóle lubimy wiedzieć, co gdzie w tęczowej trafie piszczy.
Odpowiedzią na taką potrzebę jest Queer Agenda czyli - mówiąc mniej podniośle - googlowy kalendarzyk, do którego wpisywać będziemy wszystkie wydarzenia: premiery, imprezy, spotkania, warsztaty, szkolenia, konferencje, dotyczące szeroko pojętej problematyki LGBTQ. Od książki do siatkówki, od manifestacji do konferencji naukowej, od kina po koncerty i klubownie - ogólnopolski terminarz dla gejów, lesbijek, osób trans oraz ich przyjaciół.
Kalendarzyk daje się podpiąć zarówno pod dowolną stronę internetową, także na fejsbuku - do tego służy dedykowana aplikacja. Tam też założyliśmy fanowską stronę Queer Agenda, która dodatkowo przypomina codziennie o kilku wybranych wydarzeniach na dzień bieżący oraz następny. U nas kalendarz dostępny jest poprzez stosowny odsyłacz w prawej kolumnie 'queerpop poleca'.
Na chwilę obecną współpracujemy w aktualizacji kalendarza z serwisem homoseksualizm.org.pl, zgłoszenia imprez przyjmujemy także za pośrednictwem strony na fejsbuku. Ciekawych szczegółów, konstruktywnych krytyków oraz chętnych do współpracy zapraszamy do kontaktu, zgłaszania opinii, propozycji.
2009/12/02
2009/11/24
Inna strona zamieściła queerpopowy tekst o zamieszaniu, jakie wywołały dwa niezależne wydarzenia kulturalno-rozrywkowe, w tym doskonale oceniany przez krytykę, niecierpliwie oczekiwany debiut filmowy Toma Forda:
Pod ostrzałem od jakiegoś czasu znaleźli się twórcy i dystrybutorzy nagrodzonego w Wenecji filmu A Single Man, w reżyserii Toma Forda (Złoty Lew dla Colina Firtha oraz Queer Lion od jury LGBT). Uważni obserwatorzy, których nie brakuje w internecie, wytknęli kampanii reklamowej filmu stopień, w jakim starannie pomijany jest fakt, że jego bohaterem jest gej. Na wszystkich materiałach graficznych Firthowi towarzyszy Julianne Moore, za niewiele mówiący uznano zwiastun filmu i kolejne wersje plakatów. Czy fakt, że film nakręcony został przez znanego homoseksualnego designera, na podstawie powieści znanego homoseksualnego pisarza, którego bohaterem jest profesor, zmagający się ze śmiercią swojego homoseksualnego partnera, jak wielu gejów w ostatnich dekadach, jest wystarczający, by uznać film za gejowski? Tak reżyser, jak i szefowie firmy dystrybucyjnej zbywają wszelkie pytania wprost.krytykowany plakat do filmu A Single Man
krytykowany zwiastun filmu A Single Man
czytaj całość na innastrona.pl
2009/11/22
Tydzień bez dwóch wpisów o Lady G. jest tygodniem straconym. I tak jestem w tym względzie dość powściągliwi, może dlatego, że to nie do końca moja bajka, przynajmniej muzycznie. Tak czy owak: w związku z szałem na Nową Ikonę Stylu, prezentujemy dwa gadżeciki, niezbędne każdemu przyzwoitemu fanowi.
Fińska artystka, Mari Kasurinen, od dawna już charakteryzuje oryginalne my little pony w gwiazdy szołbiznesu i postaci filmowe (naprawdę warto zajrzeć na jej stronkę). Nic więc dziwnego, że - jak widać powyżej - wykreowała także kucykową wersję Lady Gugu, z jej nieodłącznymi atrybutami.
Także producenci niepowtarzalnych t-shirtów idą z duchem dnia - tuż po premierze najnowszego teledysku, proponują w sklepach internetowych koszulki z głębokim przesłaniem duchowym Bad Romance, szczególnie widocznym w uwznioślonym fragmencie wprowadzającym.
No ale czy można się jeszcze czemuś dziwić po takiej interpretacji poprzedniej popopopo-pony face...? Nie mówcie, że jeszcze nie widzieliście...
2009/11/17
Ten chłopiec u góry nazywa się Chris Hughes i w wieku 26 lat jest gigantem komputerowym. Znalazł się w podsumowaniu roku 2009 na liście 100 najważniejszych osób LGBT amerykańskiego magazynu OUT (szerzej na ten temat pisaliśmy na Innej Stronie). Ostatnio zasłużył się jako pomysłodawca i motor internetowej kampanii Baracka Obamy, wcześniej jednak przyczynił się do powstania jednego ze społecznościowych fenomenów internetu jaki znamy. Jest jednym z czterech twórców Facebooka.
Przyznać musimy, że to faktycznie miejsce, które sprawdza się jako platforma bieżącej wymiany myśli, zawiązywania inicjatyw, poznawania dusz pokrewnych w postrzeganiu świata. Tu informacje rozprzestrzeniają się z szybkością wirusa.
Oczywiście piszemy to wszystko, by na koniec dodać, że QueerPop ma rzecz jasna na FB swoją reprezentację, której funkcjonowanie w pełni potwierdza, co powyżej. Po tygodniu od upublicznienia, wizytówka QP ma już ponad stu czytelników (dzięęęęki i cmok), tu dopisywane są komentarze, oceniane artykuły. Oprócz artykułów z bloga, tu też lądują materiałki, filmiki, zdjęcia, bieżące refleksje, które nie urastają potem do rangi całej blotki. Co mniej więcej się dzieje, możecie także tutaj obserwować w prawym panelu za pośrednictwem kolejnego cudu, twittera.
Najlepiej jednak odwiedzić nas bezpośrednio na Facebooku, i dopisać się do listy fanów, by w ten sposób najpełniej uczestniczyć w queerpopowym strumieniu refleksji i wydarzeń. Naprawdę warto.
Tak, tak... Wszystkie głupie skojarzenia, jakie macie z tą nazwą, są prawidłowe :D
Oto, panowie, ostateczna broń w walce o poczucie doskonałej sterylności i suchości, nawet podczas wielogodzinnej jazdy samochodem, w upale, na szpanerskich, skórzanych siedzeniach.
Cudowny środek w srebrzystej tubie nie zawiera aluminium, parabenów, ani talku. Bazuje na wyciągu z owsianki oraz drzewa herbacianego. Jest przyjemnym kremem, łatwym w nakładaniu, nie pozostawia śladów na bieliźnie.
Uuuuch... na samą myśl o tym nakładaniu aż się pobudziłem. Co tu dużo mówić - poczytajcie sami. Producent zachęca też do podzielenia się swoją własną historią. Najlepiej jakąś urzekającą. Oj, mamy co opowiadać. Dzięki bogu - już jest Fresh Balls!
A tak już zupełnie na marginesie, logo cudownego kosmetyku jakoś dziwnie nam się kojarzy z pewnym polskim sklepem internetowym...
2009/11/14
Czemu się dziwić, skoro australijscy fani tak bardzo zniesmaczeni są faktem, że Brit Brit śpiewa z playbacku! No a poza tym, problemy Brit to pikuś nic w porównaniu z wyzwaniami, wobec których co rano staje Pink:
Zaprawdę powiadam wam, gwiazdy to tacy sami ludzie, jak my. Ja z racji metrażu nie mogę zbłądzić do sauny, ale konsekwentnie staram się niestarannie osikać muszlę.
2009/11/11
tekst opublikowany na innastrona.pl. zobacz ocenę i komentarze >>>
Zapewne z okazji Święta Narodowego obudził się kolejny bulwersant, przerażony reinterpretowaniem Kultury i zawłaszczaniem jej przez homosiów (tu ukłon w stronę Janusza K.-M.). Kto jeszcze nie wie, przypominamy: Muzeum Narodowe w Warszawie zamierza rękoma dr. Pawła Leszkowicza* przeczesać swoje zbiory i latem przyszłego roku powyciągać na światło dzienne dzieła o potencjale homoseksualnym. Wszelkie egzemplifikacje, podteksty, motywy oraz motywacje - mile widziane, zwłaszcza około Europarady 2010 - marketingowo ruch iście imponujący.
Mile widziane rzecz jasna nie dla wszystkich, już dzień po zaanonsowaniu wystawy odbrzdąknęły coś nożyce czyjegoś dziennika (nie, nie podlinkujemy do nich :D), posypały się lamenty i Skargi (tu nie podlinkujemy tym bardziej). Oto jednak po miesiącu odezwał się głos głębszy - pretekstem do obszernej wypowiedzi stał się zapewne mail od muzealników, przybliżający ideę wystawy. W odpowiedzi na te idee, Newsweek odpowiada piórem Szymona Hołowni:
Doktor Leszkowicz ma niezwykłą wrażliwość, która pozwala mu widzieć geja nawet tam, gdzie inny widzi drzewo, ptaka, kamień. Oto Dawid i Goliat. Opowieść o słabszym, który sprytem pokonuje silniejszego? A może dwóch gejów, którzy brzydko się bawili, no i jeden stracił głowę? Czytam doktora Leszkowicza i zachodzę w głowę: gdzie ja miałem oczy? Skoro święty Sebastian przeszyty strzałami to penetrowane męskie ciało, zrobię wystawę o fetyszystach (patron: męczony na rozpalonej kracie św. Wawrzyniec Diakon). Święty Franciszek, u którego stóp maluje się na obrazach czaszkę, otworzy nam biennale nekrofilów. Święty Błażej? Mmm, lubieżne ciarki już chodzą po krzyżu. W jego święto w kościołach gardeł wiernych dotyka się dwiema świecami...
Hołownia strzela na oślep, przeciwstawiając nadmiernie skupionym na swej seksualności gejom ludzi poczciwych, którzy nie mieli czasu na zgłębianie pederastycznych obsesji, bo zajęci byli studiowaniem Matejki i Caravaggia - nie wiadomo w czym to się wyklucza, a przykład Caravaggia jest akurat więcej niż chybiony :D
O wiele zabawniej robi się, gdy w zacytowanym fragmencie zestawia gejów - a jakże - z nekrofilami. Jak widać, jedna koza wiosny nie czyni. Co ma na myśli pisząc o 'akcie lesbijskim w temperaturze jajecznej' - doprawdy, trudno zgadnąć.
czytaj dalej na innastrona.pl
* kropka po skrócie dr tym razem i póki co jak najbardziej uzasadniona :D
2009/10/16

Dzisiaj Innastrona.pl opublikowała test Marcina Pietrasa, omawiający wydaną na początku miesiąca książkę "HomoWarszawę - przewodnik historyczno-kulturalny".
Zapewne jest "HomoWarszawa" dziełem wielce niekompletnym, nosi piętno subiektywizmu i słabości wszystkich prac zbiorowych. Jednak jak trudnym zadaniem okazuje się wyważona prezentacja tęczowej strony stolicy we wszystkich jej niuansach dowodzi ostatni rozdział, w którym znane osoby wypowiadają się na zadany temat: czy Warszawa jest homofriendly? Z odpowiedzi gejów i lesbijek pokroju m.in. Marty Abramowicz, Roberta Biedronia, Rysi Czubak, Żakliny, Jacka Kochanowskiego, Ygi Kostrzewy, Krystiana Legierskiego, Macieja Nowaka, Rafalali, Sławka Starosty, czy Bartosza Żurawieckiego wyłania się obraz niejednorodny, chwilami sprzeczny, i pośrednio potwierdzający tezę, że w takim miejscu się żyje, jakie się sobie samemu stworzy. "HomoWarszawa" należy więc uznać za wizję miasta jako wypadkową siedmiu stołecznych osobowości i ich najbliższego otoczenia. To ich ogląd metropolii, w której jako gejom i lesbijkom przyszło im żyć, a jednocześnie zaproszenie do dyskusji, weryfikacji i uzupełnień, bo przecież nie jest to wizja jedyna.
Całość na innastrona.pl.
Książkę nabyć można w księgarniach (m.in. Matras) oraz tutaj.
2009/06/26

News miesiąca nie tylko dlatego, że niewiele się tu przez ostatnie trzy miesiące działo.
Wczoraj wieczorem zakończyła się pewna epoka.
Był pionierem pod wieloma względami. Pierwszy, najdroższy, wizjonerski. Całe światowe pokolenie wyssało go z mlekiem matki. Wzrastali z nim. Trwali w wierze. Młodzi kolejnych pokoleń odkrywali go wciąż na nowo, przejmowali pałeczkę (vide styl śpiewania młodego giganta, Justina T.). Zanim do reszty mu odbiło, zdążył położyć w muzyce prawdziwe podwaliny.
Potem zaczął funkcjonować dzięki sensacyjnym newsom: freakowate zwyczaje, zboczone upodobania, zdrowotne obsesje, finansowe bankructwo, procesy, wyprzedaże. Artystycznie już dawno uznawano go nawet jeśli nie za martwego, to co najmniej wypalonego.

Czym były zapowiedzi gigantycznego tournee, 200 koncertów na całym świecie, którym MJ i tak by już nie podołał? Utwierdzeniem się w przekonaniu, że Michael wciąż jest niekwestionowanym Królem Popu? Że bilety dowolnej ilości wykupione zostaną na pniu?
Czy to nie właśnie przygotowania do tego przedsięwzięcia zaważyły na ostatecznym pogorszeniu? O domniemanych chorobach skóry/serca/płuc pisano od lat. Czy nie właśnie w taki sposób chciałby odejść - znów obserwowany przez miliardy, których zainteresowanie blokuje najpopularniejsze serwisy - Google i Twitter?
Teraz, w pół dnia po śmierci, stawia się go w jednym rzędzie z Lennonem, Elvisem, Monroe. Bo do takiej miary ikon niewątpliwie zaliczyć go trzeba. Wprawdzie Królem koronował się sam, ale zdążył dorosnąć do własnych wyobrażeń. I jak prawdziwy król, usunął się ze sceny przed ostatecznym upadkiem...
2009/02/21

adres: http://www.partyfavorz.net/
rodzaj strony: blog muzyczny
tematyka: muzyka klubowa, sety muzyczne, mp3
Inaugurujemy niniejszym rubryczkę, w której polecać będziemy ciekawe muzyczne strony w internecie. Na pierwszy ogień - adres idealny z uwagi na dzisiejsze ostatkowe imprezy, dla wszystkich, którzy nie mają jeszcze pomysłu, do jakich utworów skakać w końcówce tegorocznego karnawału.
Strona PartyFavorz to serwis, na którym regularnie pojawiają się do przesłuchania i ściągnięcia gotowe imprezowe sety didżejskie - doskonałe rozwiązanie dla wszystkich szukających parkietowych rozwiązań, nie mówiąc o gotowych propozycjach na udaną imprezę.
Remiksy pogrupowane są tematycznie - wśród nich znajdują się również składanki pridowe (czytaj: prajdowe), czyli upichcone pod gejowskie gusta.
Ostatni zestaw tego typu z ubiegłego roku całkiem nam się podoba. Nie tylko z pstrokatej okładki ;)
2008/10/02
No więc chcieliście, to macie. Kto pamięta - wspomni, a młodzieży nie zaszkodzi popatrzeć, jak to drzewiej bywało. Wiedzieliście, co gugiel odwalił na swoje urodziny? Udostępnili wyszukiwarkę z przeszłości wg stanu indeksowania ze stycznia 2001 roku. Ok. To nie dekada, ale ponoć najstarzej, jak można.

No więc pykam sobie, pyku-pyk, a tu się okazuje, że dzięki innej maszynce, mogę sobie te strony nie tylko wyszukać, ale - chlip - obejrzeć. Niektóre w wersjach późniejszych, nawet z 2002 r., często bez grafiki, ale co tam!, trafiłem na dawno zapomniane witryny i strony, i teksty, kiedyś dla mnie najważniejsze na świecie, takie co w pięciu kompach po drodze poginęły.
Oj, już na początku niejedna łezka się w oku zakręciła. Po wrzuceniu hasła 'gej' na pierwszym miejscu - a jakże - Innastrona.pl, Gejowo miga, ale gdzieś na szóstym, i to nie z główną stroną, tylko z hostowanym Gej jaki jest... (nota bene w tamtym momencie zamkniętym). Jak już dogrzebać się do startówki (21. wynik), to okazuje się, że i zdjęcia ostały się na serwerach.
No i... to by było na tyle. A już w kwestii portali na pewno, ale co tam - już klikasz, jak za starych czasów, na pierwszym pececie z dyskiem 500 MB uczepionym do modemu, który dzisiaj na wejściu rozwaliłbym bez pytania siekierą.
Nie jestem ostatni naiwny. Wiem, jakim to wszystko kosztem, te rekonstrukcje to archeologia przyszłości ale jednocześnie totalna inwigilacja itepe, w końcu bez większego trudu wyciągam cudze wpisy na forach sprzed sześciu lat! Kiedyś pewnie gugla w końcu się za to zabierze i cały świat swoimi tajemnymi zasobami i prywatnymi informacjami wycycka jak ta lala. Ale dzisiaj to normalnie kocham globalizację, za takie anonsiarskie perełki z 4.12.2001:
INFORMUJE wszystkie ciotunie z Warszawy ktore ściemniajac na czat swoj brak foto tłumacza "brakiem scanera" i "nie znaniem sie na komputerach" ze w centrum Warszawy na ulicy Pulawskiej 3 przy Pl.Unii Lubelskiej w KODAKU skanuja zdjecia do formatu *jpg na Twoja dyskietke w ilosci sztuk pieciu za cale 5 PLN /piec zlotych/.Cala akcja trwa ok 6 minut i masz juz swoja elektr wersje pysia.Teraz jest zimno wiec nie wyciagaj ludzi zeby sie spot na miescie...daj fotke!I tak już mi zostało do rana. Nie mam siły się rozpisywać, niech każdy se tę podróż prześmiga według własnych potrzeb. Tylko kiedy się już wyśmiejemy z archaicznych technologii za 5 złotych i fatalnego pozycjonowania dużego portalu, może się okazać, że dużo znajdziemy rzeczy przygnębiająco aktualnych.
Dwa przykłady z brzegu.

Wejściówka Innastrona.pl - Po Paradzie 2001 - jak daleko Polsce do równości? Z gratulacjami dla Sz.P. Sz. Niemca, który dziś ciąga się z organizatorami parad po sądach.*

koosie pisze z okazji poprzednich wyborów prezydenckich w Obserwatorze**, że Wałęsę trudno posądzić o komunizm. Dalej coś, że na szczęście minister Kaczyński nie kandyduje. A jednak, wystarczyło poczekać. Na jedno i drugie.
* W kwestii tendencji Sz.P. Sz. Niemca do kompromitowania się: o ile się pisze we własnej badziewiastej biografii o ptakach na dupie, że się samemu, jak prawdziwa księżniczka, postanowiło z organizowania parad wycofać, to chyba nie przystoi kilka miesięcy później na cały świat piskać, że się zostało wyślizganym bez mydła, i teraz kasa na stół, bo jakieś straty moralne. Jeśli nie przyzwoitość, to chociaż konsekwencja.
2008/07/18

Mamy wszystko z lat 60. No, może prawie wszystko.
Jak skutecznie zareklamować vintagowy sklep z gadżetami i umeblowaniem z lat 30.-70. ubiegłego wieku (to ostatnio mój ulubiony zwrot)? Oto jak oryginalne podejście w tej kwestii zaprezentował pewien salon z Singapuru. W sprawie uzupełnienia brakujących drobiazgów zawsze można zwrócić się do jakiegoś kreatywnego konsultanta... :D
2008/06/29

Bardzo zachęcające wejście do pewnego sklepu internetowego z bielizną ;D
Na stronie producenta można dodatkowo w poszczególnych działach pozbawiać panów ze zdjęć różnych części odzieży. Niestety, bielizny nie...
Top 5 / 30 dni
-
DQ Żaklina na plakacie tegorocznej imprezy, skierowanym ponoć do społeczności gej-les, a nie do heteryków Jako blog kulturalno-rozrywkowy s...
-
Nieśmiały, młody Chińczyk, Ricky, jest w Hong Kongu od niedawna. Pomieszkuje kątem u ciotki-prostytutki, pracuje jako roznosiciel zamówień...
-
To miał być miły zestaw wiosenny, ale oczywiście, zanim się wszystko dograło, zestawiło, ułożyło w odpowiednim porządku - nastało lato. No...
-
Czy za wcześnie takie dowcipy ? W sprzedaży już makabryczne maski, a jedna z anegdot mówi, że przynajmniej po śmierci Jakcson nareszcie ...
















