Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 90s. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 90s. Pokaż wszystkie posty

2009/02/20

8

Brit Awards wręczone, gala za nami.

Podobnie jak w przypadku Grammy, jeden występ zdominował relacje wieczoru: występ Pet Shop Boys, poprzedzający premierę ich niecierpliwie wyczekiwanej płyty. Może jestem jakiś dziwny, ale 10-minutowa siekanka przebojów PSB jakoś mnie nie powaliła.

Neil Tennant nigdy nie dysponował nawet przyzwoitym głosem, obaj panowie na scenie konsekwentnie zachowuję się jak kukły, w najlepszym wypadku - roboty. Gadki o tym, że nie grają z playbacku, bo tak naprawdę to te wszystkie ich komputery (pochowane zapewne w kieszeniach) grają na żywo, jakoś nigdy do mnie nie trafiały.

Pierwsze spostrzeżenia były takie, że Neil coraz bardziej piszczy, i powinien wyłączyć mikrofon, a Chris, niegdyś piękniejsza połowa duetu, wyjątkowo brzydko się starzeje (chyba że to ta peruczka). Zupełnie nie spisał się Stewart Price, bo wypichcony przez niego miks klasyków duetu zabrzmiał jak posklejane oryginały. Mimo efektownego pomysłu na gadające, multifunkcyjne głowy, oraz epizodycznego udziału dwojga gorących, młodych wokalistów, w piątej minucie wymiękłem, a w siódmej zacząłem dłubać w nosie.

Nie odmawiam PSB gigantycznego dorobku i niebagatelnego wkładu w rozwój muzyki rozrywkowej - za co zresztą zostali uhonorowani. Po prostu nie trawię plastiku na żywo, bo to pojęcie sprzeczne samo w sobie.

No ale zobaczcie sami...



Dodajmy jeszcze, że nagrody w swoich kategoriach zdobyli m.in. Kings of Leon, Kate Perry, Duffy, Iron Maiden, Elbow i Paul Weller, a galę uświetnili występami m.in. Girls Aloud, Estelle, Take That. Nad całokształtem - jako gospodyni w towarzystwie dwóch komików - czuwała Kylie Minogue, która już na wejściu pokazała, że ma zdrowy dystans do tego, co robi...

2008/10/02

Znów kładę się o jakiejś kosmicznej porze, ledwie ślipię jeszcze cokolwiek na monitorze, ale naprawdę, wzruszenia przykuły mnie do maszyny, że aż mi się w środku coś poprzewracało do góry nogami (w pozytywnym znaczeniu tego słowa).
No bo jak tu się nie poruszyć, kiedy nagle człowiek o te kilka lat wstecz wyląduje. Ile razy mieliście wejście typu: była kiedyś taka strona, potem ją zlikwidowali, nawet nie pamiętam nazwy.
No więc chcieliście, to macie. Kto pamięta - wspomni, a młodzieży nie zaszkodzi popatrzeć, jak to drzewiej bywało. Wiedzieliście, co gugiel odwalił na swoje urodziny? Udostępnili wyszukiwarkę z przeszłości wg stanu indeksowania ze stycznia 2001 roku. Ok. To nie dekada, ale ponoć najstarzej, jak można.



No więc pykam sobie, pyku-pyk, a tu się okazuje, że dzięki innej maszynce, mogę sobie te strony nie tylko wyszukać, ale - chlip - obejrzeć. Niektóre w wersjach późniejszych, nawet z 2002 r., często bez grafiki, ale co tam!, trafiłem na dawno zapomniane witryny i strony, i teksty, kiedyś dla mnie najważniejsze na świecie, takie co w pięciu kompach po drodze poginęły.
Oj, już na początku niejedna łezka się w oku zakręciła. Po wrzuceniu hasła 'gej' na pierwszym miejscu - a jakże - Innastrona.pl, Gejowo miga, ale gdzieś na szóstym, i to nie z główną stroną, tylko z hostowanym Gej jaki jest... (nota bene w tamtym momencie zamkniętym). Jak już dogrzebać się do startówki (21. wynik), to okazuje się, że i zdjęcia ostały się na serwerach.
No i... to by było na tyle. A już w kwestii portali na pewno, ale co tam - już klikasz, jak za starych czasów, na pierwszym pececie z dyskiem 500 MB uczepionym do modemu, który dzisiaj na wejściu rozwaliłbym bez pytania siekierą.
Nie jestem ostatni naiwny. Wiem, jakim to wszystko kosztem, te rekonstrukcje to archeologia przyszłości ale jednocześnie totalna inwigilacja itepe, w końcu bez większego trudu wyciągam cudze wpisy na forach sprzed sześciu lat! Kiedyś pewnie gugla w końcu się za to zabierze i cały świat swoimi tajemnymi zasobami i prywatnymi informacjami wycycka jak ta lala. Ale dzisiaj to normalnie kocham globalizację, za takie anonsiarskie perełki z 4.12.2001:
INFORMUJE wszystkie ciotunie z Warszawy ktore ściemniajac na czat swoj brak foto tłumacza "brakiem scanera" i "nie znaniem sie na komputerach" ze w centrum Warszawy na ulicy Pulawskiej 3 przy Pl.Unii Lubelskiej w KODAKU skanuja zdjecia do formatu *jpg na Twoja dyskietke w ilosci sztuk pieciu za cale 5 PLN /piec zlotych/.Cala akcja trwa ok 6 minut i masz juz swoja elektr wersje pysia.Teraz jest zimno wiec nie wyciagaj ludzi zeby sie spot na miescie...daj fotke!
I tak już mi zostało do rana. Nie mam siły się rozpisywać, niech każdy se tę podróż prześmiga według własnych potrzeb. Tylko kiedy się już wyśmiejemy z archaicznych technologii za 5 złotych i fatalnego pozycjonowania dużego portalu, może się okazać, że dużo znajdziemy rzeczy przygnębiająco aktualnych.
Dwa przykłady z brzegu.


Wejściówka Innastrona.pl - Po Paradzie 2001 - jak daleko Polsce do równości? Z gratulacjami dla Sz.P. Sz. Niemca, który dziś ciąga się z organizatorami parad po sądach.*


koosie pisze z okazji poprzednich wyborów prezydenckich w Obserwatorze**, że Wałęsę trudno posądzić o komunizm. Dalej coś, że na szczęście minister Kaczyński nie kandyduje. A jednak, wystarczyło poczekać. Na jedno i drugie.

* W kwestii tendencji Sz.P. Sz. Niemca do kompromitowania się: o ile się pisze we własnej badziewiastej biografii o ptakach na dupie, że się samemu, jak prawdziwa księżniczka, postanowiło z organizowania parad wycofać, to chyba nie przystoi kilka miesięcy później na cały świat piskać, że się zostało wyślizganym bez mydła, i teraz kasa na stół, bo jakieś straty moralne. Jeśli nie przyzwoitość, to chociaż konsekwencja.