Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rap. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rap. Pokaż wszystkie posty

2010/05/25


Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, Boy George nawiedzi Warszawę w połowie lipca, w ramach wydarzeń wokół EuroPride 2010. Wystąpi w klubie M25, jednak nie jako piosenkarz, a dj. Praca za dekami to ostatnio jego główne zajęcie, często pojawia się ze swoimi setami na imprezach prajdowych. Jednym z ostatnich jego dzieci jest remiksowy singiel Amandy Lear oraz zapowiadana na 'wkrótce' płyta, Extraordinary Alien (szczegóły na Facebooku).

Na całe szczęście, Boy nie zarzucił jednak śpiewania (jak dowodzą upublicznione kawałki Brand New, czy singlowe Amazing Grace).



Ostatnie tygodnie obfitują także w efekty współpracy z innymi artystami, z rozpiętością gościnnego wokalu u rapera Titchy (gdzie sparafrazował swoje najsłynniejsze do you really want to hurt me...), aż po rzewną balladę, gościnnie zaśpiewaną na najnowszym krążku Nigela Kennedy, Shhh!



Najwyraźniej Boy wychodzi na prostą po ostatnich perypetiach kryminalno-sądowych. Idzie dalej, krokiem zdecydowanie tanecznym, co cieszy. My posłuchamy go na żywo z przyjemnością...

2009/08/01


Justin żegna tradyjną piosenkę

Dzisiejsza Rzeczpospolita piórem Pauliny Wilk wyraża zaniepokojenie śmiercią melodii w muzyce pop, zredukowanej li tylko do niemal pierwotnego, gołego rytmu. Na szczęście wiemy, że jest też wciąż sporo prawdziwie śpiewających Artystów, ale zgodzimy się także, że coraz trudniej o nich w mainstreamie, lejącym się z anten muzycznych. Nawet ci, którzy do niedawna słynęli z muzykalności, podążając za trendami coraz bardziej się will.i.am-izują.
Za winnych tego zjawiska uznani zostali w pierwszej kolejności raperzy, a później producenci pokroju Timbalanda, którzy przykrajają muzykę do czasów głośniczków komputerowych, empetrójek i muzy puszczanej z komórek:
Piosenkę ma być dobrze słychać z głośnika komórki, by dwie nastolatki mogły umilić sobie przerwę w szkole. Rytm nie może ginąć w miejskim zgiełku, gdy ze słuchawkami w uszach czekamy na autobus. A refren nie dość, że wyraźny, to jeszcze powinien być skondensowany – by nadał się na dzwonek telefonu. Dźwięki uległy spłaszczeniu – dziś nagrywa się tak, by wyraźne pozostały dwa elementy: bit i głos.
Całość do przeczytania na stronie Rzeczpospolitej.