Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kayah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kayah. Pokaż wszystkie posty

2010/10/25


fotka tygodnia: jedno ze zdjęć z wystawy I że cię nie opuszczę Anny Smarzyńskiej,
niedawno we Wrocławiu, teraz - w Wyborczej :)


Tydzień ramowo upłynął pod znakiem Gosi i Ewy w powietrzu oraz akcji Miłość nie wyklucza. W poniedziałek po południu (oraz inagurującym spotkaniu z tym państwem) poznaliśmy wyniki konkursu SAS - i otóż mimo, że nasze dziewczyny zajęły chwalebne drugie miejsce, ogłoszono, że organizatorzy postanowili uhonorować trud ich oraz polskich fanów. Więc dziewczyny też polecą. O czym znów bya uprzejma donieść Wyborcza oraz TVN. Gratulaaaaacje! :)

Miłość nie wyklucza zamknęła zaś tydzień o tyle, że w niedzielę odbyły się (we współpracy z tym państwem) nagrania do klipu, który firmować będzie akcję w sieci, i nie tylko. Za przemiłe przed/popołudnie wszyyyyystkim w imieniu Miłości oraz własnym dzięki przewielkie :)

Poza tym - przyznajemy - nieco się na fejsie leniliśmy, bo wrzuciliśmy jeszcze takie tematy:

2009/11/15


Tak zwana "kwestia Chylińskiej" wciąż rozgrzewa stołowe dyskusje do czerwoności. Ja coraz bardziej utwierdzam się w oglądzie, który swego czasu zaprezentowała Paulina Wilk na łamach Rzeczpospolitej:

Radykalny ruch Chylińskiej może dobrze wpłynąć na cały polski pop. Wysadziła w powietrze stare przyzwyczajenia i pokazała, że istotą współczesnej w muzyki jest dynamika: łączenie gatunków, uciekanie od kategoryzacji, przekraczanie granic. Jej przeskok w klubowe rytmy byłby tylko manifestacją, gdyby nie fakt, że wywiązała się z najważniejszego zadania - nagrała bardzo dobry album. Zdała test wokalny (...) w muzyce klubowej nie ma miejsca na piosenkarską pychę. Jest dyscyplina - trzeba śpiewać jak najprościej, podporządkować się rytmowi, ustąpić pola pulsującym bitom i pauzom, które tworzą napięcie. Chylińska to potrafi, więcej - pokazuje, że umie śpiewać ładnie i subtelnie, choć nie jest ckliwa. Tu i ówdzie przebija się charakterystyczna chrypa, surowy ton. Wokalistka wiruje na parkiecie, ale nie straciła wyrazu. Na płycie jest rockowa energia, pazur i werwa, tylko wyrażona w zupełnie nowy sposób, dzięki innym instrumentom.

Całość do przeczytania tutaj.
W tekście pojawia się też kontrapunktowe stwierdzenie faktu: że inne, niegdyś wiodące i wyraziste popowe wokalistki, Steczkowska, Kayah, Kowalska, od dekad kręcą się w kółko. Co się stało z pazurem Steczkowskiej? Gdzie się podziały ambientowe zakusy Kayah? Rockowe zacięcie Kowalkiej? Nawet Nosowska się ostatnimi czasy - mam wrażenie - zapętla.
Rynek poszufladkował i wygładził wszystko, dlatego tak wdzięczny jestem dwóm wywrotówkom tego roku: Reni Jusis i Chylińskiej, które stać było na pokazanie dotychczasowej publiczności, że one wciąż szukają. Że się nie zasklepiły.
Ich nowe propozycje nie muszą mi się do końca podobać. Za to podoba mi się, że wciąż szukają.