Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eto. Pokaż wszystkie posty

2009/11/07


O tym panu pisaliśmy już parokrotnie, oraz obficie.
Jak to się stało, że przegapiliśmy premierę epki Time Capsule latem tego roku - cóż zdarza się. Może to zresztą i lepiej, bo melancholijna elektronika niemieckiego didżeja o wiele lepiej nam się jakoś komponuje z aktualną jesienną coraz-bardziej-szarugą.
Kawałek Time Is A River toczy się rytmicznie acz niespiesznie na bazie czterech linijek tekstu, i choć opiera się na charakterystycznych etowych popierdywaniach w basie, trąci też na szczęście melodyjną nutą retro. W teledysku niemiaszka gibie się zalotnie.
Sam teledysk na stronie artysty opatrzony jest w tagach taką ilością słów pedalskopokrewnych, że nie sposób było go nie zamieścić.
Co czynimy z niekłamaną przyjemnością :D

2009/01/05



Inaugurujemy niniejszym pojedynki muzyczne pomiędzy gejowskimi artystami.

Zaczniemy od muzyki tanecznej. Wysłuchawszy najnowszego singla australijskiego pięknisia od razu pomyśleliśmy o ubiegłorocznym kawałku sexy didżeja z Niemiec. Obu brak faceta, może z trochę różnych powodów, ale obaj wyrażają to w tych samych rytmach, tyle że porę dnia na zwierzenia wybrali sobie zgoła odmienną. Ale czy nam wszystkim nie chodzi o to samo...?

Tak czy owak do oceny przedkładamy dwie piosenki. Zdecydujcie sami, które łkanie bardziej Wam odpowiada. Można nawet głosować - pod tym adresem.




zobacz całą playlistę POP|DANCE na imeem.com

Głosuj na jedną z piosenek!

2008/06/23

Dzięki bogu za radia internetowe i wszelkie tego typu wynalazki. Ochłonąwszy nieco po paradowych wrażeniach, odczułem pustkę muzyczną, którą skrupulatnie wypełnił last.fm. O ETO (projekt niemieckiego dj'a Voltaxx) pisałem już tutaj w kontekście gejowskiego teledysku, pokazałem nawet jego tors. Teraz powróciłem do niego w szerszym wymiarze ubiegłorocznej płyty, i przyznam: oderwać mi się trudno. Nowoczesna syntezatornia, czerpiąca co najlepsze z klasyki gatunku (czyli z lat 1980.): sporo w tym Erasure, Commodores, tu i ówdzie Depesze, tam trochę Yazoo, Camouflage, New Order i inne zespoły nowej fali. Ale elektronikę jeszcze trzeba umieć zaprogramować - ETO nie epatuje ewidentnymi rozwiązaniami. Różnorodne kawałki cechuje przede wszystkim melodyjność, ślicznie wyśpiewana miłym i pewnym, nieco matowym głosem, w wyższych partiach przywodzącym czasem na myśl Tracy Horn. Zgodnie z tytułem płyty, Plastic Poetry, teksty lirycznie i zręcznie podchodzą do tematyki relacji uczuciowych, głównie w kontekście niespełnienia, odbiegając mimo wszystko od sztampowych metafor i przemyśleń na poziomie nastolatki w stylu 'don't go away'.
Ciekawe tylko, ile w tym wszystkim studyjnej realizacji, a ile natury. Nausznie będą mogli się o tym przekonać uczestnicy zbliżających się parad CSD w Kolonii i Sztokholmie.

2008/05/07


O tym panu pisaliśmy całkiem niedawno, nie dość że sympatycznie śpiewa i ładnie się uśmiecha, to jeszcze nie wstydzi się rudych zdjęć.
Vivat!

2008/04/07


Onet.pl zapodał w poniedziałek wieczorkiem wyznania Gejowskiego Działacza (w związku z tym nie mam obiekcji przed obszernym cytowaniem):

Ale miałem szczęście! Nie byłem świadkiem kompromitującego orędzia prezydenta Lecha Kaczyńskiego do narodu polskiego (bo przecież nie do społeczeństwa, które orędzia w naszym kraju jeszcze się nie doczekało).
Wygrzewałem się w słońcu Kalifornii, gdy dotarły do mnie wiadomości o kolejnym wygłupie prezydenta. Gdybym nie znał Lecha Kaczyńskiego pomyślałbym, że słońce mi przygrzało. Ale rozdzwoniły się telefony od dziennikarzy, co oznaczało, że sprawa jest jak najbardziej realna. Na szczęście mam w telefonie opcję wyciszania telefonu, więc nikt z rozemocjonowanych i podnieconych newsem dziennikarzy nie zakłócił mojego wypoczynku.
Hmmm... jakby to podsumować? Że spóźnione? Że wysilone (bo jakoś jednak ustosunkować się trzeba)? Że infantylne (o matko, będąc w USA pani musiała dać bana polskim mediom!)?

Zamiast tego przytoczę pop-cudo, wcielone w teledysku, przypomnianym mi przed chwilą przez Abiekcika (tu całus gorący). Po raz kolejny przekonałem się, że pal sześć całe porno świata. Namiętny pocałunek, to jest to! A do tego rytmy stosownie zagajające do imprezki, na którą właśnie siłą rzeczy zmuszony jestem pójść.
Po takich widokach nawet heterycka impra nie straszna.