Pokazywanie postów oznaczonych etykietą news. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą news. Pokaż wszystkie posty

2011/07/31

Za chwilę minie miesiąc, jak Abiekt oficjalnie potwierdził ostateczne zamknięcie wydawnictwa. Nie pisałem wcześniej, bo marudził o tym nie raz przez ostatni rok; potem - bo czekałem na ogłoszenie terminu uroczystego spalenia pozostałości nakładów – nadaremnie; widocznie postanowił ostatecznie celebrować ten moment w samotności. Najbardziej chyba jednak dlatego, że wciąż jakoś trudno mi to przyjąć do wiadomości. Poza Fun Home i Kochankiem czerwonej gwiazdy w powstaniu pozostałych książek maczałem swoje krótkie paluchy. Ale to nie tylko z powodu utraty profitów (żart) oraz natychmiastowej sławy (znów żart), jakie te tomy przynosiły, żal mi zniknięcia Abiekt.pl – są przynajmniej trzy daleko ważniejsze.

Po pierwsze (bo ewidentne):
Znika jeden z pierwszych i wciąż jeden z nielicznych rodzimych biznesów stricte gejowskich.

Po drugie (bo bezsporne):
Książki firmowane przez Abiekta cechowały się wypracowaną jakością: w doborze tytułów (patrz punkt trzeci), tłumaczeniach, nowoczesności eleganckiego składu, walorach językowych tekstów.

Po trzecie (clue):
Wojtek Szot wkroczył na nowe terytoria.
Jako pierwszy pokazał polskiemu czytelnikowi gejowskie i lesbijskie komiksy światowej ligi: Bechdel i Königa. To, że większe uznanie znalazły w środowisku komiksowym niż LGBT, świadczy wyłącznie o ogólnym poziomie percepcji w Polsce komiksu jako gatunku literackiego: poważne pozycje czytają wyłącznie pasjonaci. Poważne w rozumieniu 'wysokogatunkowe', bo przecież komedie Königa to światowy samograj i maszynka do robienia pieniędzy. U nas – patrz: tytuł posta. Zdając sobie z tego zapewne sprawę, Szot wprowadził w czyn coś, o czym marzyłem od dekady z okładem. Niestety, sprawdziły się też obawy.

Wobec powyższego ważniejsze pozostaje zatem być może, że obok importowanych (i potencjalnie kasowych) pozycji Abiekt wdrażał też własne projekty, którymi zawalczył o swojską, polską tożsamość pedalską. Ujmuję to tak kolokwialnie, bo zaproponował podejście organiczne, tak w odniesieniu do przeszłości jak i teraźniejszości. Homowarszawa i Art Pride pokazują obraz społeczności LGBT w Polsce w wymiarze społecznym, politycznym, kulturalnym, artystycznym. Równie ważkim elementem tego obrazu jest pamięć o Iwaszkiewiczu, co wspomnienie o miejscach anonimowego seksu.

Odnosi się w tych zabiegach do osiągnięć ruchu zachodniego - brak takiej 'zbiorowej pamięci', momentu ‘przekazania bagażu doświadczeń’ (vide Hollinghurst) jest zapewne jednym z powodów, dla których zaangażowanie w sprawy ogólnośrodowiskowe kształtuje się u nas na wiadomym poziomie, na który wszyscy narzekamy. Poprzez ogrom włożonej pracy w zebranie okruchów przeszłości Szot uświadamia i apeluje, jak ważne jest rejestrowanie tego, co dzieje się z nami tu i teraz. W tej działalności od początku zresztą konsekwentnie wychodzi poza ramy czysto ‘książkowe’.

Szot spaceruje po Homowarszawie [zdjęcie: Agencja Gazeta]

Pasja odkrywania bywa zaraźliwa, podobne inicjatywy w innych miastach dowodzą, że i inni uświadamiają sobie tę konieczność. To krzepiące, bo kto lepiej zajmie się naszą historią, jeśli nie my sami – rzetelnych badań naukowych doczekamy nieprędko, niechybnie w momencie, gdy to co dzieje się teraz odejdzie w sferę dedukcji i domysłów. Podobnie jak teraz rozmywa się z pozoru niedaleki wiek XX., z którego wiele da się jeszcze zapisać i - co ważniejsze - udokumentować. I Szot konsekwentnie to właśnie robi, jednocześnie jednak - jako niemal aktywista - działając w wymiarze jak najbardziej teraźniejszym i perspektywicznym.

Nie ma więc chyba powodów do ostatecznych rozpaczań. Bo może i zamyka się wydawnictwo, ale jego spiritus movens wciąż działa. Pomijając Miłość nie wyklucza, festiwal homowarszawski i uporczywe mieszanie w środowiskowym tygielku, pisze ponoć własną książkę na ulubione, historyczne tematy. Zabraknie więc Abiekt.pl, ale na pewno będzie co czytać i nad czym debatować.

No i proszę. Z krótkiej notki wyszła całkiem ładna laurka z kokardką.

2011/05/27

Rzadziej bywamy pod tym adresem i zdarzają nam się nieregularności (na szczęście nie spotykamy się póki co z zarzutami z tego powodu). Jedną z przyczyn jest nadmierne zaangażowanie na fejsbuku, czego skutkiem ubocznym jest projekcik, w którym realizujemy swoją potrzebę bycia na bieżąco. Owszem, takze pod tym względem na blogu wykazujemy pewną nonszalancję, a nawet często idziemy pod prąd, ale tak w ogóle lubimy wiedzieć, co gdzie w tęczowej trafie piszczy.

Odpowiedzią na taką potrzebę jest Queer Agenda czyli - mówiąc mniej podniośle - googlowy kalendarzyk, do którego wpisywać będziemy wszystkie wydarzenia: premiery, imprezy, spotkania, warsztaty, szkolenia, konferencje, dotyczące szeroko pojętej problematyki LGBTQ. Od książki do siatkówki, od manifestacji do konferencji naukowej, od kina po koncerty i klubownie - ogólnopolski terminarz dla gejów, lesbijek, osób trans oraz ich przyjaciół.

Kalendarzyk daje się podpiąć zarówno pod dowolną stronę internetową, także na fejsbuku - do tego służy dedykowana aplikacja. Tam też założyliśmy fanowską stronę Queer Agenda, która dodatkowo przypomina codziennie o kilku wybranych wydarzeniach na dzień bieżący oraz następny. U nas kalendarz dostępny jest poprzez stosowny odsyłacz w prawej kolumnie 'queerpop poleca'.

Na chwilę obecną współpracujemy w aktualizacji kalendarza z serwisem homoseksualizm.org.pl, zgłoszenia imprez przyjmujemy także za pośrednictwem strony na fejsbuku. Ciekawych szczegółów, konstruktywnych krytyków oraz chętnych do współpracy zapraszamy do kontaktu, zgłaszania opinii, propozycji.

2011/04/01

Kadr z filmu Pod prąd
Dzisiaj rusza druga edycja festiwalu filmów LGBT, zapoczątkowanego przez firmę Imago Film przy okazji ubiegłorocznej europarady w Warszawie. To sprawcy zamieszania pod hasłem Czwartki LGBT w stołecznej Kinotece, które ruszyły następnie ze swoim repertuarem (w dużej mierze zaczerpniętym od dystrybutorów MayFly czy Tongariro Releasing) w tournee po kilku innych miastach. Przeglądy odbywały się m.in. w Gdańsku, Poznaniu, Katowicach, Łodzi.
Tym razem festiwal odbędzie się niemal jednocześnie w różnych miejscach (1-7 kwietnia, nieco później w Łodzi). Przesunięcie terminu zaznacza usamodzielnienie imprezy i oderwanie od idei wydarzenia towarzyszącego paradzie (której losy w ogóle budzą w tym roku sporo emocji). W samej stolicy termin projekcji wypadł o tyle niefortunnie, że w tym samym czasie odbywają się rozchwytywane Warszawskie Spotkania Teatralne (w edycji podwójnej - ubiegłoroczna nie odbyła się z uwagi na katastrofę Smoleńską).
Pozostaje mieć nadzieję, że fanatycy kina gej/les zdołają pogodzić udział w obu imprezach. Nie będzie to aż tak trudne, jako że repertuar tegorocznego festiwalu oparty jest po części na filmach prezentowanych już wcześniej w Polsce (Bańka mydlana, Od początku do końca, Nie potrafię inaczej, Dzieci Boga). Do premier godnych polecenia na pewno zaliczyć można otwierający festiwal Pod prąd czy 80 dni (opisy wszystkich filmów na stronie organizatora), w Warszawie warto zarezerwować czas na niedzielę wieczór, kiedy pokazane zostaną dwa nowe filmy - Braterstwo i Trzy welony.
Kadr z filmu Braterstwo
Komu jeszcze mało, może wybrać się do Łodzi na firmowany przez Tomasza Raczka festiwal Philips Cinema Mundi, gdzie z kolei na odcinku LGBT królować będzie dotychczasowa oferta Tongariro (Nić, Podaj mi dłoń, Zabiłem swoją matkę, Dom chłopców), premierowo pokazany zostanie film Dźwięki ciszy.
Komu zaś nie po drodze do Kinoteki czy innych kin, goszczących festiwale, może po części wynagrodzić sobie tę niemożność w najbliższy weekend, nie wychodząc z domu: w porozumieniu z internetową platformą Iplex.pl LGBT Film Festival 2011 obecny jest także online. Jednakże zaledwie połowa z dziesięciu oferowanych tytułów pokrywa się z programem festiwalu w realu, a z nowości zobaczyć można tylko jeden - Pod prąd. Jako bonus dorzucony został tytuł nigdy jeszcze w Polsce nie pokazywany, 200 dolarów.
Co prawda prezentacja filmu otwarcia festiwalu w tym samym czasie online za darmo trąci nieco strzałem w stopę, ale dla widzów tym lepiej - tym bardziej, że program imprezy to w dużej mierze zapowiedź wydania większości tytułów na DVD (stąd nie tak już zaskakująca obecność na liście Bańki mydlanej czy Od początku do końca, a online - zgranego przez telewizję do cna filmu Maximo Oliveiros rozkwita). Dla Iplexa nadchodzący weekend to z kolei testowa jaskółka, którą firma zmierzyć chce zainteresowanie filmami LGBT - platforma zamierza od jesieni na stałe wprowadzić repertuar gejowsko-lesbijski do swojej oferty.
Kadr z filmu Dzieci boga

2010/12/13


źródło: Uwaga TVN


I po ślubie. To wciąż temat nr 1, ale polski internet jakby samą ceremonię nieco przespał: bezpośrednio w trakcie i po locie więcej materiału znaleźć można było na blogach i stronach zagranicznych. Na szczęście całość uwieczniła niezawodna TVN i pokazała reportaż. W miarę na bieżąco dziewczyny relacjonują wszystko (acz w telegraficznym skrócie) u siebie.

Poza tym nieco się leniliśmy, cały FB zresztą jakby nieco spowolnił - może to uboczne skutki zimy...? Ale parę kwestii udało się na fanpejdżu poruszyć:
Nadszedł też czas, gdy coraz trudniej uciec przed wypływającymi zewsząd zapowiedziami świąt. Sami unikamy bardzo starannie radia i telewizji, więc pastorałkowe The Best of... w miejscach publicznych jednak nas nieco jeszcze szokuje. Zeby nie było, że się ociągamy, proszę bardzo, może nie tyle o świętach, co o śniegu:


Kylie Minogue - Let It Snow


Bo zima jest zimą jest zimą, nie różą. I trzeba o siebie dbać i uważać. Dlatego w ramach nieregularnego cyklu QueerPop (almost) Daily nieustająco przypominamy (w mniej lub bardziej zawoalowany sposób) o ciepłej odzieży. Choćby nawet niedbale założonej:


Na co szczególnie zwracamy uwagę przed kolejnymi zapowiadanymi mrozami. My mamy na nie całkiem niezły sposób: nasz fabpage na FB.

2010/12/02


Gosia i Ewa po raz kolejny w programie Między kuchnią a salonem

Trwa gorączka i ostatni etap przygotowań do podniebnej ceremonii Gosi i Ewy. Panny młode nie tylko obejrzały się w kreacjach ślubnych, ale także pokazały je na swoim blogu, fejsie, stronie SAS i w telewizji (patrz fotka powyżej).

Mało brakowało, a SAS straciłby palmę pierwszeństwa w udzielaniu homoseksualnym parom ślubów w powietrzu - pod koniec listopada internet obiegła informacja, że podobny numer z przelotem nad terytorium, gdzie taki związek zawrzeć można (w tym wypadku nad Kanadą), miał miejsce podczas rejsu linii Virgin America. Ceremonii miał dokonać osobiście kapitan, a pasażerom - którzy w większości przespali ten moment - fakt ten miał zostać zapodany przez interkom.

Całość okazała się raczej twitterową sensacją: kapitan nic nie wie, pasażerowie nic nie wiedzą, rzecznik linii nic nie wie. Wygląda więc, że albo ktoś urządził sobie cichą zgrywę, do której teraz nikt nie chce się przyznać (zwłaszcza, że kapitan nie miał stosownych uprawnień, by według prawa kanadyjskiego udzielić ślubu), albo też paru osobom na pokładzie się nudziło i puścili dla jaj niezłą kaczkę dziennikarską (gatunek: twittka błękitna).

Koniec końców wychodzi, że to nasze dziewczęta oraz niemieccy chłopcy będą jednak pierwszymi homoseksualnymi parami, które zawrą związki szwedzkomałżeńskie w ten sposób. W dodatku podczas rejsu transatlantyckiego.

Z tej okazji jeszcze raz przyłączamy się do gratulacji. Szerokich lotów, niezapomnianych wrażeń i mnóóóóóóstwa szczęścia na nowej drodze życia...


źródło grafiki: queerty.com

2010/12/01


foto: word of mouth against hiv, projekt: qpop.pl

Na smutną okoliczność - okolicznościowa kartka , która od północy wisi na queerpopowym fejsie i na ten jeden dzień służy za zdjęcie profilowe.

Fotka zaczerpnięta została z włoskiej akcji Wort of Mouth Against HIV, do której mógł przyłączyć się każdy, kto przyśle własny portret z prezerwatywą założoną na język. To metafora rozmawiania o problemie, ale także sposób na zwrócenie uwagi na różne drogi przenoszenia wirusa. 20 wybranych zdjęć użytkowników stało się obok portretów znanych osób częścią wystawy pomysłodawcy, fotografika Antona Leroy, której wernisaż - dzisiaj w Rzymie.


Z okazji 1 grudnia zapraszamy na stronę światowego projektu (RED), która w ramach tegorocznych działań pod hasłem (2015) AIDS-free Generation m.in. symbolicznie oświetla na czerwono znaczące budynki w kilkudziesięciu miastach całego świata, każdorazowo z udziałem celebrytów oraz miejscowych notabli. Postęp tej akcji w realu oraz zaangażowanie na portalach społecznościowych śledzić można na specjalnej mapie.

Także w Polsce - jak co roku - wysyp okołopierwszogrudniowych inicjatyw. W stolicy wystartowały dwie akcje, propagujące bezpłatne testy na obecność HIV. Działają w niejakiej konkurencji do siebie nawzajem, bo przecież testy pójdziemy zrobić wszyscy w te same miejsca (niektórzy już chwalą się wynikami).

Rozróznić obie inicjatywy można głównie po kolorach: o ile Projekt Test postawił na przekaz optymistyczny, wielobarwny i różnorodny, przekonując, że test to prawie przyjemny drobiazg, to akcja o bojowym haśle Nie dostaniesz mnie! postawiła na minimalistyczną oprawę, co sprawiło, że mimo udziału celebrytów całość wydaje się wizualnie nieco bezbarwna, a w zastosowaniu 'gestu kozakiewicza' - niejednoznaczna:

zdjęcia Mateusza Damięckiegp, Oli Kwaśniewskiej, Jakuba Wesołowskiego i Gosi Sochy  pojawiły się wcześniej jako teasery akcji w prasie i na billboardach (źródło: testnahiv.info)


jeden z plakatów Projektu Test, adresowany do 'kontrowersyjnych' mieszkańców Stolicy - w parach występują wyłącznie wzorce heteroseksualne. (źródło: Facebook)

2010/11/29


zdjęcie tygodnia: potwór w Ergo Arena w Gdańsku, 26.11.2010, źródło: Pan Marcin/FB


Po niedzielnych wyborach Krystian Legierski został pierwszym w historii Polski jawnie homoseksualnym radnym. Niektórym podziałało to na wyobraźnię na tyle, by wyciągnąć paralele do Harveya Milka (od czego zresztą sam zainteresowany oficjalnie się dystansuje). Porównanie bardzo szybko zostało spacyfikowane na blogach: 3częściowym i abiektowym, a Tomek Sikora dorzucił na homiki.pl sporą łyżkę krytycznego dziegciu. Wszystko to na tym samym portalu spostponowane zostało piórem Krzysia Zabłockiego.

Cała ta dyskusja przypadła akurat na rocznicę śmierci oryginalnego Harveya Milka, uczczoną między innymi prostym clipem, który w bardzo obrazowy sposób uświadamia, dlaczego meta-entuzjastyczne porównania pozostają jednak mocno na wyrost i w sferze pobożnych życzeń:



Pod koniec tygodnia z kolei IS zamieściła gorzki komentarz swojego naczelnego, Radka Oliwy, podsumowujący ferment po 11-listopadowym zatrzymaniu Roberta Biedronia, w tym także jawnie homofobiczne wątki, które pojawiły się w dyskusji użytkowników portalu:
Jeżeli jednak w takich momentach jak ten, nie potrafimy przynajmniej na chwilę być względnie solidarni, to jako społeczność jesteśmy niewiele warci i na lepsze traktowanie po prostu nie zasługujemy. Brutalne zatrzymanie działacza LGBT byłoby w cywilizowanym kraju powodem do poważnych konsekwencji na najwyższych szczeblach władzy. W Polsce jest inaczej. Tu głos ludzi homoseksualnych nie jest brany pod uwagę, co wcale mnie nie dziwi, bo w decydujących momentach głos ten staje się bełkotem. Zlepkiem bezsensownego gderania i byciu przegiętym i mędrkowaniu o zasadach demokracji, której i tak nie rozumiemy.
czytaj całość
Z luźniejszych tematów w ubiegłym tygodniu proponowaliśmy m.in.:
Muzycznie zapodaliśmy sporo, część tematów zapewne rozwiniemy, tu w dużym skrócie:
Na koniec proponujemy dziś optymistyczne, ciepłe flamenco prosto z Hiszpanii. O tym, jak to wszyscy jesteśmy tak samo różni i fajni, i dumni z siebie nawzajem, i ogólnie - świat jest piękny (to taka wolna interpretacja).



I jeszcze prawie zapomnieliśmy: w zeszłym tygodniu obchodziliśmy święto - ekhm - Pluszowego Misia. Stosownym obrazkiem:



I to by było na tyle. Kolejny queerpopowy tydzień już w toku.

2010/11/22


zdjęcie tygodnia: od poniedziałku - całkowity zakaz palenia, a jeszcze nie tak dawno zachęcano
do seksownego dymienia kobietom prosto w twarz. źródło: boredpanda.com.


Leci tydzień za tygodniem, i - jak co tydzień - garść tematów, które wklejaliśmy pilnie na queerpopową stronę na Fejsbuku:

Muzycznie sprawdziliśmy, co zaśpiewała Cher na ścieżce muzycznej filmu Burlesque, niestety, z trudem przebiła się przez 'debiutującą' na ekranie Christinę Aguilerę, i zaśpiewała tylko dwa kawałki. Dla ciekawych efektu - całość soundtracku do przesłuchania:


Zamiast fotki z QueerPop Daily, które jest coraz mniej daily, podsuwamy na koniec świeżą grafikę Ismaela Alvareza: papierowego chłopca z plakatu w prawdziwych kąpielówkach:

Retiro Espiritual by Ismael Alvarez
źródło: ismaelalvarez.com

2010/11/20


foto: Wolfgang Rattay / Reuters

No dobrze, może i zakryte, ale w sumie niewiele brakuje :)

Thomas Brandl i Michael Königsfeld (na zdjęciu) są parą i prowadzą wspólnie w Kolonii dom pogrzebowy Königsfeld & Brandl, co już samo w sobie zasługuje uwagę, przynajmniej wielbicieli Sześciu stóp pod ziemią.

Na oficjalnej stronie próżno szukać takich tropów, niemniej serwisy prasowe całego świata w kategorii weird news obiegły ostatnio fotki z najnowszą propozycją z katalogu firmy: za jedyne 1.650,- Euro można sprawić sobie lub ukochanemu 'gejowską' trumnę, ze wzorem splątanym z męskich, nagich ciał, godnych renesansowych malowideł w Kaplicy Sykstyńskiej, do której ponoć się odwołują.

Jak deklarują przedsiębiorcy w wypowiedzi dla niemieckiego Die Welt oraz innych mediów:

Gejom i lesbijkom i tak nie jest łatwo przyznać się przedsiębiorcy pogrzebowemu, że chowają ukochaną osobę. W tej ciężkiech chwili ważne jest, by znaleźli takiego rozmówcę, który zrozumie ich przeżycia. Kto oczekuje ceremonii pełnej ciepła, pożegnania partnera z większą fantazją - niech przyjdzie do nas. Pragniemy umożliwić, by trumna, w jakiej ich bliscy udadzą się w ostatnią podróż, odzwierciedlała też sposób, w jaki żyli.

Model z gołymi panami - wystawiony w witrynie zakładu - wzbudza ponoć w większości pozytywne reakcje. Oczywiście, możliwe są także inne, najbardziej spersonalizowane wzory, a to dzięki współpracy z fotografem Andreasem Emde, który kilka lat temu opracował metodę nadruku na płótnie, naklejanym następnie na skrzynie. W ten sposób, na życzenie zdobi trumny kwiatkami i innymi romantycznymi motywami.

Było tylko kwestią czasu, aż ktoś dostrzeże niszę i nadrukuje obrazki, które poruszą ciotowską wyobraźnie, a zwłaszcza portfele. Nisza jest niszą, i nie musi mieć wspólnego nic z estetyką. Zresztą, gdybyśmy mieli wybierać, to też zdecydowanie wolimy naguski od kiczowatych zachodów słońca. A na ceremonii - baloniki, baloniki, mnóóóóstwo baloników...

Czy musimy dodawać, że sprytne niemiaszki proponują też kolorowe baloniki?

 

2010/11/15


zdjęcie tygodnia: kontrmanifestacje w czasie marszu narodowców w Warszawie (źródło: gazeta.pl)


Ubiegły tydzień zdominowały przygotowania do marszów 11 listopada, a później - relacje z ich burzliwego przebiegu. Wobec blokad przeciwników spod szyldu Porozumienia 11 Listopada, przemarsz połączonych sił faszyzujących ONRu i Młodzieży Wszechpolskiej skierowany został przez policję na inną trasę, i tam właśnie doszło ostatecznie do starć. Ofiarą zdarzeń padł m.in. Robert Biedroń, który po zatrzymaniu oskarżył policję o pobicie. Rzecz jasna rozwój wydarzeń komentowali obszernie blogerzy, oto kilka głosów:
Dazzlite: Gdyż jakkolwiek zgadzam się, że symetrii takiej nie powinno być, kontrmanifestacja antyfaszystów w przerażający sposób zbliżała się do symetrii właśnie. A skutki mogą być bardzo złe. (...) Ja też widziałem tych przeciwników MW. I też odniosłem wrażenie że to oni są faszystami. O narodowcach mówili oni: „trzeba wyplenić te chwasty” czy też „w tym mieście nie ma miejsca na te śmieci”. DOKŁADNIE te same słowa wypowiadali skini mówiąc o gejach przed EuroPride.

Abiekt: Mam poczucie, że niezależnie od tego co się stało, wiele osób zaczęło się zachowywać nielogicznie. Prawo nie jest od tego by chronić "moralnie wyższych", a od tego by chronić wszystkich. Hipokryzja polega na tym, że jakoś nikt do tej pory nie przyglądał się "delikatności" zatrzymań przeciwników parad, ale gdy nas to dotyka - jest krzyk. Należy pamiętać, że policja też pracuje w stresie... to są ludzie, nie faszyści - jak by chciała Antifa. Zapominamy też o tym, że de facto policja mogła zatrzymać wszystkich, którzy znajdowali się na nielegalnej demonstracji. Z tego co wiem nawet nie wylegitymowano jej uczestników i uczestniczek. To akurat umyka komentującym.

Zmyślnik: Jeszcze ta kwestia rzekomo symetrycznej przemocy. Na kogo polują narodowcy? Na wszystkich za wyjątkiem innych narodowców i "nieuświadomionych mas" - materiału do konwersji na "masy uświadomione" i narodowe. Może jestem naiwny - ale nie wydaje mi się, by cokolwiek podobnego miało miejsce w przypadku anarchistów. Tak, darzą oni niechęcią faszystów. Jasne - wierzę, że jak w każdej ludzkiej populacji znajdą się wśród nich bydlaki, gotowe pobić gdy im się napatoczy ktoś "z przeciwnego obozu". Tylko ten "przeciwny obóz" w przypadku narodowców jest niewspółmiernie większy.
Emocje wrzały nie tylko na forach prasowych, ale także na FB, gdzie ze swojej strony skontatowałem m.in. ze smutkiem:
nie ma zwycięzców.
marsz się odbył, na nim też zgromadzili się ludzie, którzy są przekonani o sukcesie. że mimo zadymy lewaków i zboczuchów dotarli gdzie chcieli.
we własnej głowie każdy może być zwycięzcą. problem w tym, że wielu narodowców przychodzi z tym samym przekonaniem, i z tym samym wychodzi. i trochę nie mamy na to wpływu, niezależnie od tego, ilu ludzi siądzie na tym asfalcie (całość dyskusji tutaj)
Sprawa Roberta Biedronia i pobić przez policję trafiła do prokuratury, ma również zostać zbadana przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Przebieg akcji policyjnej, jak również udzielenie przez władze stolicy zgody na przemarsz parafaszystowskich organizacji, skrytykowany został przez organizacje praw człowieka, m.in. fundację helsińską oraz polityków lewicowych. Wydarzenia warszwskie podsumowane zostały także w niedzielę podczas dyskusji w siedzibie Krytyki Politycznej.

Wobec powyższego trudno się dziwić, jak nieliczne okazują się pozostałe queerpopowe 'wrzuty' na FB zeszłego tygodnia:
Na koniec milusińska piosnka, skręcona z disneyowskiej ramotki przez tego pana:




I to by było na tyle. Przynajmniej na tydzień...

2010/10/25


fotka tygodnia: jedno ze zdjęć z wystawy I że cię nie opuszczę Anny Smarzyńskiej,
niedawno we Wrocławiu, teraz - w Wyborczej :)


Tydzień ramowo upłynął pod znakiem Gosi i Ewy w powietrzu oraz akcji Miłość nie wyklucza. W poniedziałek po południu (oraz inagurującym spotkaniu z tym państwem) poznaliśmy wyniki konkursu SAS - i otóż mimo, że nasze dziewczyny zajęły chwalebne drugie miejsce, ogłoszono, że organizatorzy postanowili uhonorować trud ich oraz polskich fanów. Więc dziewczyny też polecą. O czym znów bya uprzejma donieść Wyborcza oraz TVN. Gratulaaaaacje! :)

Miłość nie wyklucza zamknęła zaś tydzień o tyle, że w niedzielę odbyły się (we współpracy z tym państwem) nagrania do klipu, który firmować będzie akcję w sieci, i nie tylko. Za przemiłe przed/popołudnie wszyyyyystkim w imieniu Miłości oraz własnym dzięki przewielkie :)

Poza tym - przyznajemy - nieco się na fejsie leniliśmy, bo wrzuciliśmy jeszcze takie tematy:

2010/10/18


grafika tygodnia: przewrotny emblemat nieformalnej i niepokornej grupy Tel-Aviv. by skoczek.

Sporo było na fejsie z zeszłym tygodniu do oglądania - wzięło nas na linkowanie rysunków, zdjęć modowych, artystycznych, grafik.
Pewnie dla zrównoważenia burzliwych wydarzeń i zapowiedzi. Oto niektóre z ubiegłotygodniowych tematów:
Wychodzi też, że sporo zapowiadaliśmy na tydzień bieżący, więc przypominamy jeszcze raz: 20 października Spirit Day, w tym roku połączony także z Dniem Fioletowego Ciucha, którym w społeczność FB uczcić chce pamięć o prześladowanych, homoseksualnych nastolatkach, ofiarach ostatniej fali samobójstw.

Z rodzimego podwórka - w Warszawie spotyka się grupa Tel-Aviv, a w Poznaniu wybierany będzie Mr. Misiek. No i - już za chwilę (dziś po południu) ogłoszone zostaną wyniki konkursu SAS :)

Na koniec zamiast fejsbukowego chłopca, chwila muzycznego relaksu.
Nie linkowaliśmy tego kawałka wcześniej, dzięki czemu wskakujemy od razu z wersją na żywo.
I dobrze :)

2010/10/05


kadr z filmu Elvis & Madonna, w repertuarze WFF

Dzieje się ostatnio filmowo, i na razie nic nie zapowiada, że zwolni.

Zaczęło się we wrześniu od inauguracji działalności przez nowego dystrybutora, Tongariro Releasing z Poznania. Firma ma plany tak ambitne, że wypuściła na rynek DVD aż trzy tytuły jednocześnie: kultowego już Shortbusa (nasza recenzja tutaj), klasyka queer cinema, The Living End Gregga Araki,oraz całkiem świeżą sensację ostatnich queerowych festiwali, Pokój Leo (nasza recenzja tutaj). W najbliższych planach - już w tym tygodniu kinowa premiera francusko-belgijsko-tunezyjskiej produkcji Nić, z dawno niewidzianą Claudią Cardinale w jednej z głównych ról. W tym samym terminie, 8 października, wchodzi na ekrany także propozycja Gutek Film - kanadyjska produkcja Wyśnione miłości.



Impetu nie tracą też Filmowe Czwartki LGBT, ostatnio reprezentowane nie tylko w Kinotece, ale także - w zeszły weekend - w Kino.Labie. W ramach ostatnich seansów mieliśmy okazję obejrzeć doskonały film norweski Mężczyzna, który pokochał Yngve, a zaraz potem brazylijski Od początku do końca. Ten ostatni ma ponoć w listopadzie pojawić się w kinach, naszym zdaniem - zupełnie niepotrzebnie. W najbliższy  czwartek, we współpracy z Tongariro, pokazany zostanie wspomniany The Living End. Organizator podkreśla, że Kinoteka - zamknięta teraz przez kilka dni z okazji przygotowań do Warszawskiego Festiwalu FIlmowego - otworzy się specjalnie na ten pokaz. W kolejne czwartki planowane są projekcje Hello, I Am a Lesbian oraz Utopijne marzenia, pokazywane już na festiwalu przy okazji EuroPride.



Skoro już o Warszawskim Festiwalu Filmowym mowa, rzecz jasna nie zabraknie w jego programie propozycji z różowej półki. Warto przyjrzeć się, i ewentualnie wpisać do kalendarza seanse takich tytułów, jak np. najnowszy film Gregga Araki, Kaboom; Na południe Sebastiena Lifshitza, brazylijskie Elvis i Madonna, czy amerykańskie Littlerock. Nie zabraknie też dokumentów: obok Wspomnień nowojorskich Rosy von Praunheim zobaczymy m.in. Wspólnotę miśków, a polską premierę na festiwalu będzie miała niezależna produkcja 50/50 - film zmontowany pśmiertnie z wideopamiętnika młodego mężczyzny, oczekującego w szpitalu na wyniki badań na obecność HIV.

O większości tych tytułów zapewne jeszcze będziemy tu pisać. Póki co klip ze wymienionego powyżej Mężczyzny, który pokochał Yngve, filmu przepełnionego młodzieńczym entuazjazmem, ale też liryzmem, oraz mnóstwem dobrej muzyki. To tytuł ze wszech miar wart uwagi, który poruszył nas ostatnio zdecydowanie najbardziej. Nie tylko dlatego, że rude :)

2010/10/04


zdjęcie tygodnia: kolejny sensacyjny outing w brukowcu.



Ubiegły tydzień upłynął na Fejsbuku pod znakiem szaleństwa zatytułowanego Gosia & Ewa in the Air - chyba nie trzeba już nikomu przypominać o obowiązku codziennego głosowania na polskie dziewczyny? Ale przypominamy, bo został już tylko tydzień do rozstrzygnięcia konkursu, warto się więc trochę przyłożyć. Kto nie wie, czemu, niech czyta tu.

Niemniej zdarzyło się też kilka innych rzeczy, oto niektóre tematy:
Oprócz tego sporo się działo muzycznie.
Linkowaliśmy do chwytliwych kawałków: Barbra Streisand tandemu Duck Sauce; wyciszonego coveru hitu Wonderful Life Hurtsów - Kylie na żywo dla BBC; remixu dżordżmajkelowego I Want Your Sex autorstwa tandemu Freemason's z okazji reedycji albumu (odłożonej chwilowo z uwagi na osadzenie wokalisty).
Naszym muzycznym faworytem tygodnia pozostaje jednak mashup wokalu Arethy Franklin z kawałka Save Me z przebojem OMD, poczyniony z okazji come-backu przez tych ostatnich:




Żegnamy się tradycyjnie wybranym obrazkiem z galerii QueerPop Daily.
Stosownie słonecznym do rozpogodzonej pogody:

No i jak zwykle apel do niezdecydowanych: zapiszcie się wreszcie na listę naszych fanów!
Dziękujemy z góry.

2010/09/30


zdjęcie: Radosław Cetra, collage: Bartek Matusiak, zatknięta flaga: QueerPop.pl

Jesień przyszła, przyszedł też wysyp premier, działań, akcji i reakcji. Dwa z eventów zbiegły się na tyle szczęśliwie, że biedna Radzia nie zdaje sobie nawet sprawy, jak intensywną ofensywę (rzecz jasna homoseksualną) może wywołać ich pomyślne zamknięcie w październiku.

Przede wszystkim: ujawnili się (a technicznie rzecz biorąc: zostali ujawnieni przez GW) autorzy akcji Miłość nie wyklucza (obecnie 2.500 fanów na FB). Streszczenie dla leniwych: jednopłciowe pary pokazują swoje zdjęcia jako dzieci oraz współczesne, by dowieść, że ostatni raz równe szanse mieli na przełomie przedszkola i podstawówki. Przynajmniej w kwestiach uczuciowych, kiedy to zazdrość o koleżankę z grupy może jeszcze jednej czy drugiej Basi ujść na sucho. Darowano by nawet Krzysiowi, który wolał skakać w gumę z koleżankami, niż bawić się z nimi w doktora.

Dorosłym już to nie uchodzi i to trzeba zmienić, bo to z kolei nie uchodzi w kraju członkowskim UE, z armią urzędników, tak sprawnie przeciwdziałąjących dyskryminacji. Organizatorzy akcji (nieformalna grupa TelAviv, związana z redakcją Homiki.pl) domagają się ni mniej, ni więcej, tylko ustawy o związkach partnerskich (co widać choćby tutaj). Miłość nie wyklucza polegać miała pierwotnie na rozwieszeniu jesienią stosownych plakatów (najpierw dzięcięcych, a potem dorosłych), na wybranych słupach i billboardach stolicy. Zanosi się jednak, że szum medialny, który pomysł wzbudził już teraz, może przełożyć się na poszerzenie akcji.



Tu dochodzimy do sprawy drugiej: równolegle coraz głośniej robi się o akcji linii lotniczych SAS, które dla podbicia sobie popularności, zorganizowały onlajnowy konkurs Love is in the Air dla par (ze wskazaniem na homoseskualne), którego zwycięzcy/zwyciężczynie, wyłonieni drogą prostego głosowania, otrzymają w nagrodę przelot i parodniowy pobyt w Nowym Jorku, a w pakiecie, podczas przelotu, uroczystą ceremonię zaślubin na szwedzką modłę. Szał klikania - zwlaszcza na fejsbuku - przybiera na intensywności, bowiem w czołówce listy od początku plasuje się jedna z licznych par z Polski, ostatnio przerzucająca się dwa razy na dobę przez barki z męsko-męskim tandemem zza Odry.

Wszystkich, do których nie zdażyły jeszcze dotrzeć echa tej elektryzującej akcji informujemy, że o sprawie pisała już Wyborcza, Wprost, a TVN zapowiedział emisję reportażu o Gosi i Ewie (znanych nam skądinąd, oj znanych), i to w dniach poprzedzających finał konkursu, który wypada 10 października. Prognozy są niezłe, a grono fanów niezaprzeczalne - na fejsie ich sprawa doczekała grona 2.500 zwolenników. Dzieje się coraz bardziej, co obie panie dokumentują starannie na swoim blogu.



Teraz najlepszy splot okoliczności, jaki mógł się wydarzyć: tak się przyjemnie złożyło, że polska para z konkursu, Ewa i Gosia, są także twarzami akcji Miłość nie wyklucza (patrz powyżej), tworząc w życiu i na plakatach zgrany duet, który i tu, i tu domaga się jednego i tego samego - prawa do legalizacji swojego związku. Ich rywalizacja w akcji SAS nabiera więc dodatkowego wymiaru politycznego. Ewentualne zwycięstwo byłoby i tak nielichą demonstracją, zwłaszcza jeśli zna się temperament tej pary. Jednak ich udział w drugim z przedsięwzięć nie pozostawia złudzeń: ewentualny ślub w powietrzu stanie się jednocześnie realizacją celów grupy TelAviv, a szum, który już teraz płynie przy połączonym publicity obu wydarzeń jest nie do przecenienia dla spraw LGBTQ w Polsce.



Dlatego głosowanie na polską parę staje się jeszcze ważniejsze. Nie tylko umożliwiamy dwóm sympatycznym dziewczynom z kilkuletnim stażem realizację prywatnych marzeń, ale także dorzucamy swój kamyczek do ogródka negacjonistów i sceptyków kraczących, że w sprawie homozwiązków w polskim prawodawstwie nic się nie da zrobić. Kilkadziesiąt tysięcy anonimowych kliknięć w zabawie online to wprawdzie nie to samo, co 100.000 imiennych podpisów pod projektem ustawy, ale to jednak liczba, którą trudno zbyć wzruszeniem ramion. W połączeniu z akcją, która mówi nie tylko "niech nas zobaczą", ale także pokazuje, skąd się wzięliśmy, czego i dlaczego pragniemy, może się okazać, że czeka nas więcej, niż burzliwa jesień. I oby wreszcie wiosna.

Linki:
Love is in the Air
: Gosia i Ewa na FB - głosowanie w konkursie
(głosować można 1 raz na dobę)
Miłość nie wyklucza: - strona internetowa - fanpage na FB

2010/09/26


 zdjęcie tygodnia: nowa twarz byłego wokalisty Dead or Alive, Pete'a Burnsa.


Ubiegły tydzień rozpoczął się rzecz jasna w środku tygodnia, sprawą Minister Radziszewskiej. Nie odnosząc się zupełnie do fopy-wtopy, jaką popełniła, by następnie pogrążać się coraz bardziej, podzieliliśmy się na FB refleksją okołotematyczną:
co ma myśleć o idei ujawniania się młody, niedoświadczony, małomiasteczkowy, nieśmiały i przeciętny gej (niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać), skoro ujawnienie partnera wieloletniego, prominentnego, stołecznego, znanego, rozpoznawalnego działacza LGBTQ powoduje tak wielkie poruszenie...
która w toku wywołanej w ten sposób dyskusji z Olą Sową z Krakowa (pozdrawiamy!) poskutkowała rozwinięciem ww. myśli:
nie analizuję chamstwa pani Radziszewskiej. za to próbuję ogarnąć SKUTKI medialnego zamieszania. próbuję sobie wyobrazić, co na taki news może pomyśleć osoba homoseksualna, młodsza czy starsza, z partnerem czy bez, w małym mieście czy stolicy, jedna z wielu, które chcą wieść sobie spokojne życie. słyszą od tego czy innego bardziej znanego, jak to fajnie jest być ujawnionym, jak to ułatwia życie, do czego niekoniecznie musi być przekonana lub wręcz się bać, a tu nagle taki zonk. okazuje się, że ten znany też poczuje się dotknięty, jak mu wytknąć partnera. czy to jednak nie jest smutne, że bezmyślna odzywka jednej kobiety może do tego stopnia DOTKNĄĆ osoby, których własne gejostwo i to, co można by o nich przykrego powiedzieć, nie powinno już zupełnie dotykać. a zwłaszcza kwestia, czy są ze sobą, czy nie.
Ciekawych całości, odsyłamy do lektury całości gorącej wymiany zdań :)
To rzecz jasna nie wszystko, o czym mniej lub bardziej uprzejmie donosiliśmy. Inne tematy na fanpage'u w ubiegłym tygodniu:
Oprócz tego Nasi Wierni Fesjbukowi Obserwatorzy podrzucili dwa tematy kulturalne, które być może doczekają omówienia i tu: produkcję L.A. Zombie z udziałem Sagata, o której wspomnialiśmy też tutaj, oraz najnowszy gościnny występ Boya George'a z Markiem Ronsonem, Somebody to Love. Albertowi oraz Marcinowi - dziękujemy.
Na koniec - rzecz jasna - obrazek, na dobry początek nowego tygodnia. Jakby nie patrzeć - to już jesień. Witamy!

2009/01/12

Druga edycja niezobowiązujących plotek z branży muzycznej, mniej i bardziej pedalskich:
  • Boy George wikła się coraz bardziej: nie dość rozprawy o przygwożdżenie do własnej ściany prostytutka (sory: eskorta), teraz okazuje się, że użycza swojego lokum zaprzyjaźnionemu DJowi celebrytów, oskarżonemu z kolei o gwałt na 12-latku w publicznej toalecie.
  • Madonna dla Vuittona pozuje, Kanye West - projektuje. I jak wynika ze zwierzeń wokalisty, czerpie on inspiracje od nikogo innego, ino od chomiczego plemienia. Co pozostaje w niewątpliwym związku z fatkem, że zdarzało mu się już go bronić przed własną publiką.
  • A propos Kanye West: Ne-Yo po raz kolejny chlapnął w wywiadzie głupotkę, po której musi tłumaczyć się, że nie jest gejem. Trudno się dziwić, środowisko raperskie jest jednym z najbardziej homofobicznym z możliwych w muzyce, a Kanye jest drugi do wykrętów. Chyba, że nazywasz się Johnny Dangerous, wtedy jedziesz po bandzie na całego.
  • A propos Madonna: w związku z upublicznieniem informacji, jakoby miała niegdyś romansować z Bobbym Brownem, NowNowNext zastanawia się nad tajemniczą skłonnością Królowej Pop do homofobicznych partnerów (niech nikogo nie zmyli milkowa rola Seana Penna).
  • Nasza aktorska ulubienica, androgyniczna Tilda Swinton wystąpi gościnnie na płycie The Battle biseksualnego, androgynicznego Patricka Wolfa. Nie zacznie bynajmniej śpiewać, ile raczej wzbogaci muzykę recytacjami jako 'głos nadziei'. Krążek trafi na rynek na wiosnę.
  • Sexi-plexi, fergoliszos Fergie usidlona i zamężna, i to z jakim ciaaaaachem (aż szkoda, że nie piszemy o filmie komiksowym).
Ciąg dalszy za tydzień...

2008/05/07

Gdyby się kto zastanawiał, czemu ostatnio tak mało w tym miejscu się dzieje, to informuję, że po prostu tak wiele dzieje się gdzie indziej. Na przykład:



Albo na przykład:



Albo jeszcze tak:



Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to trwa produkcja materiałów reklamowych do Festiwalu.
Wszystkie fakty zebrane pod adresem www.festiwalrownosci.pl. Bierzcie i czytajcie! Program imprezy - jeszcze w tym tygodniu :-D