Nie wiedzieć czemu, słowo pageant zawsze nas trochę śmieszyło (chociaż przy okazji właśnie odkryliśmy świadectwo zmieniających się czasów).
Zastanawiające tylko, jakie inne tytułu przyznawane były w tym konkretnym konkursie. Kilka podpowiedzi poniżej, o ile zdjęcie pochodzi z tego samego źródła...
2013/03/15
2012/06/29
Dziś w temacie lato i wakacje, choć niekoniecznie do końca beztrosko.
W czasach, gdy nie trzeba było godzinami zastanawiać się, który z filtrów instagramu nada zdjęciu odpowiedni retrolook a-la-70s, zanim Tom Bianchi wyspecjalizował się fotografowaniu ciał rzeźbionych na kształt kloca, jako młody jeszcze człowiek, prawnik z wykształcenia, wyruszył w 1975 roku na Fire Island.
Wędrując przez pełną słońca i nagich ciał gejowską oazę, krainę nieskrępowanego seksu i radości życia, nie przeczuwającą drążącego ją wirusa, który już za chwilę miał uśmiercić większość jej bywalców, Bianchi znalazł cudowne zastosowanie dla swojego służbowego Polaroida. Pstrykał jak oszalały: na plażach, spotkaniach, imprezach, randkach, orgiach, w zatraceniu, zabawie oraz w chwilach wytchnienia.
Na ponad 6.000 zdjęć uwiecznił dekadencką epokę, ludzi z wszystkich sfer, znanych oraz całkiem anonimowych, którzy znaleźli swój raj, by w ogromnej większości stać się za chwilę ofiarami pandemii. Wycinek zbiorów doczekał w 2008 wystawy, teraz szykowane jest ich wydanie w formie książkowej oraz film dokumentalny
Jak przekonuje autor, to nie tylko zbiór pięknych wizualnie krajobrazów i seksownych ciał:
It’s our history, the birth of gay culture. The discos, the circuit parties. The cult of body idealization was also fostered in the Pines. We viewed America as a distant place, certainly physically distant. When we got onto the ferry we entered our own world. It was a hyper-active atmosphere. When AIDS hit, the Pines was dead center, ground zero. It would happen within the space of a summer. If there was a house that had six friends, come spring you would discover that everyone in the house had died. [źródło]Więcej na temat polaroidów w artykułach na portalu GuySpy, Advocate.com oraz na stronie artysty. Trzy kolejne fotografie po kliknięciu na 'czytaj więcej'.
2012/03/16
Z cyklu 'swego nie znacie' - przyznać się, kto wiedział, że istnieje taki portal? Sami nie jesteśmy tacy bystrzy, trafiliśmy tam dzięki projektowi, który już od dawna go eksploruje.
W warstwie treściowej Koledzy z wojska oferuje wszystko, czego można by się spodziewać. Do czego nadają się baby w wojsku? A do czego te spoza wojska? Szanowane są chyba tylko żołnierskie żony, chociaż też szanowane po wojskowemu. Zaskoczeń nie ma i w tym duchu leci także reszta publicystyki.
Jeśli za to warto przedzierać się prze tysiące zdjęć w galerii użytkowników portalu, to dla takich obrazków. Albo takich:
Sądząc po fotkach, właszcza marynarka wydaje się wzbudzać w swoich szeregach szczególne poczucie męsko-męskiej czułości, Poza tym skoszarowanym facetom nie brak rzecz jasna poczucia samczego luzu i zgrywy, stąd oprócz pozowania z i na sprzęcie wojskowym, na zdjęciach nie brakuje scen w pasiakach i bez, i gołych tyłków, i odsłoniętych klat, a nawet dragu. Jak to na poligonie...
Wszystko to znamy z sieci, tyle że raczej w wydaniu anglosaskim - zapewne w związku z ogólnie wysokim poziomem cyfryzacji rzeczywistości historycznej, także w wymiarze prywatnym. Łza się w oku kręci, że i w tym względzie najwyraźniej zaczynamy nadrabiać zaległości...
Kilka kolejnych fotek po kliknięciu na 'czytaj więcej'.
2012/03/09
Spóźniliśmy się na tegoroczne Walentynki, a nie sposób kisić takie cudo przez następny rok (kiedy to znów zapomnimy), wczorajszy Dzień Kobiet jest chyba okazją równie dobrą, jak brak okazji, więc pokazujemy: oto sexy daddies, ideały męskiego piękna sprzed równo 35 lat. Wąsy, loki, zaczeski to wszystko powoli wraca do łask - zasada wymiany pokoleniowej działa.
Gdybyśmy przejrzeli numer, przekonali byśmy się zapewne o czymś, czego na okładkowych portretach akurat nie widać: jak długą drogę przez te kilka dekad przeszedł przemysł rzeźbienia sylwetki i jak znacząco ewoluowały ideały piękna, który obecnie - zwłaszcza w wersji glamour - celebrują uwypuklanie w różnych częściach ciała mięśni, o których istnieniu nie mielibyśmy pojęcia, bo w tak nadmuchanej postaci w naturze nie miały szans rozwinąć się przez stulecia.
No i średnia wieku - dziś albo jednak jest niższa, albo starannie maskowana. W złotych latach siedemdziesiątych nawet młodzi mężczyźni wyglądali bardziej niż statecznie, dziś obserwujemy tendencję odwrotną - faceci stali się jeszcze gładsi niż wiele kobiet, jeśli nawet nie młodzi, to jakby bez wieku.
Z naszych osobistych skojarzeń - złotowłosy chłopiec z trwałą w dolnym rogu mógłby z powodzeniem zagrać syna Jane Fondy. Nasze serducho zdobył jednak zupełni inny pan z tego zestawu. Niestety, nie dogrzebaliśmy się do żadnych innych jego fotek.
Kto ciekaw epoki, kiedy rozmiar nie miał jeszcze takiego znaczenia, a nagich modeli fotografowano bez wzwodów - zapraszamy na kolekcjonerską stronę blackdouge - przeklikiwanie się przez tak staromodnie skonstruowaną galerię też ma swój urok...
2012/03/08
Dzisiejszy wpis równie dobrze pasował by do kącika wintydżowego, jako że Gerard P. Donelan, jeden z najpłodniejszych gejowskich rysowników satyrycznych w USA, karierę rozpoczął w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. W swojej rysunkowej rubryce It's A Gay Life na łamach miesięcznia The Advocate przez piętnaście lat z dobroduszną ironią komentował zmieniającą się rzeczywistość.
Donelan specjalizuje się w jednoobrazkowych żartach opartych na jednozdaniowych tekstach z puentą. Mimochodem rejestrował w nich zachodące zmiany - tak w realiach społecznych (droga od nazywania partnera 'współlokatorem' do małżeństwa a i nawet wdowieństwa) , jak i obyczajach środowiska ('kiedyś pieprzyliśmy się ze wszystkimi, dziś nie pieprzymy się nawet z facetami, z którymi chodzimy'). W późniejszym, kolorowym okresie lat 1990tych nie stronił także od humorystycznych rysunków erotycznych.
Mieliśmy - jak rzadko - spory problem z dokonaniem wyboru reprezentacyjnej próbki jego stylu - po kliknięciu na 'czytaj więcej' obejrzeć można kilkanaście kolejnych rysunków, wszystkie zaczerpnięte z obszernego archiwum Andreja.
2012/02/17
W nawiązaniu do notki ubiegłotygodniowej, dziś znów sentymentalnie skaczemy do 'cudownych lat 70.' w USA, a konkretnie do przystani w Nowym Jorku, pełnej opustoszałych domów i magazynów. Westside Piers stała się miejscówką wszelkiego rodzaju wyrzutków tamtej epoki, która - zwłaszcza po zmroku - funkcjonowała jako jedna wielka pikieta, wspominana dziś z pre-aidsową nostalgią jako najbardziej rozwiązłe miejsce czasów nowożytnych.
Zresztą - nie tylko po zmroku - niejakie pojęcie o panującej tam atmosferze daje filmowa impresja Nelsona Sullivana:
Jak wszelkie inne aspekty ówczesnego ruchu LGBT w Stanach, tak i fenomen nabrzeża i wielkomiejskiego rozbuchania erotycznego Nowego Jorku doczekał dokumentacji, także w formie filmu, w którym zdążył się jeszcze pojawić zmarły w 2004 roku świadek i czołowy fotograf tamtych zdarzeń, Alvin Baltrop.
Although initially terrified of the piers, I began to take these photos as a voyeur [and] soon grew determined to preserve the frightening, mad, unbelievable, violent, and beautiful things that were going on at that time. To get certain shots, I hung from the ceilings of several warehouses utilizing a makeshift harness, watching and waiting for hours to record the lives that these people led (friends, acquaintances, and strangers), and the unfortunate ends that they sometimes met. The casual sex and nonchalant narcotizing, the creation of artwork and music, sunbathing, dancing, merrymaking, and the like habitually gave way to muggings, callous yet detached violence, rape, suicide, and, in some instances, murder. [źródło]
Jak to bywa w takich przypadkach, za życia uznany przez koneserów fotografii za zbyt obscenicznego, jako artysta, portrecista miasta i ludzi bardziej doceniony został po śmierci, m.in. za sprawą wywołanych dopiero wtedy barwnych klisz z drugiej połowy lat 1970. (z tych zbiorów pochodzi zdjęcie powyżej).
Dziś spuściznę Baltropa nadzoruje fundacja jego imienia, starannie (i skutecznie) pilnująca m.in. by w obiegu nie pojawiało się zbyt dużo kopii zdjęć artysty. Za pośrednictwem QueerPeep! pokazujemy jedno z najbardziej ikonicznych i znanych zdjęć artysty [link NSFW].
2012/02/10
Gdyby ktoś pytał: panowie powyżej, ubrani w luźne stroje sportowe, umawiają się zapewne na powtórkę wspólnego treningu na ulubionej siłowni czy saunie, bo to przecież na jedno wychodzi. Jak choćby ta na Manhattanie, jedna z najsłynniejszych, z traktorem w charakterze rekwizytu erotycznego, która doczekała nawet reklamy telewizyjnej (acz bez traktora):
[źródło wideo] [queerpop na youtube]
Filia przybytku w Chicago działa do dziś, brukowa plotka głosi, że w latach 1990. w jej progach bywać miał sam... prezydent Obama (to znaczy nie sam, ale we własnej osobie), gdzie napastować miał starszych białasów - chyba tak to się teraz mówi. A u nas czepiają się, że ten czy inny ma w domu kota. No doprawdy...
Poniżej prezentujemy kolejny przykład typowego stroju sportowego z epoki, a na niesfornym QueerPeep [link NSFW] - jeszcze jeden, mniej zobowiązujący (lub bardziej, zależy co kogo do czego zobowiązuje).
Top 5 / 30 dni
-
DQ Żaklina na plakacie tegorocznej imprezy, skierowanym ponoć do społeczności gej-les, a nie do heteryków Jako blog kulturalno-rozrywkowy s...
-
Nieśmiały, młody Chińczyk, Ricky, jest w Hong Kongu od niedawna. Pomieszkuje kątem u ciotki-prostytutki, pracuje jako roznosiciel zamówień...
-
Drugi dzień świąt należy już do dużo spokojniejszych, więc też wyluzujemy. Przez ostatni tydzień w ramach naszego fejsowego cyklu QueerP...
-
W razie gdyby ktoś jednak nie wiedział . W razie gdyby ktoś nie wiedział, na co podrywać .






